Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zb. Jaremko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zb. Jaremko. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 listopada 2018
Andrzej Rosiewicz - UFO / Żniwo [1980]
Andrzej Rosiewicz - UFO / Żniwo
Wifon/Pronit, SLP 4005/4006 / 1980
Tracklist SLP 4005:
a1. Niezwykle twarzowo (Grzegorz Brudko / Andrzej Rosiewicz)
a2. Hagaw polka-ciuk (Włodzimierz Sadowski)
a3. W kawalerskim stanie (Edward Dyląg / Renata Maklakiewicz)
a4. Ballada masochisty (B. Pieczyński / Maciej Szwed)
a5. Przygoda zduna artysty (Włodzimierz Sadowski / Jerzy Dunin-Kozicki)
a6. Czy czuje pani cza-czę (Stanisław Gąsiennica-Brzega / Andrzej Rosiewicz)
b1. Zenek blues czyli rusz się Zenek (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
b2. Do odsiedzenia jeden rok (Antoni Kopff / Andrzej Rosiewicz)
b3. Dziś tutaj na tej pryczy (Grzegorz Brudko / Andrzej Rosiewicz)
b4. Czterdziestolatek i blaszany charleston
b5. Chłopek (Włodzimierz Korcz / Andrzej Rosiewicz)
b6. Lubię wiosnę (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
Personnel:
Andrzej Rosiewicz: vocal
Maria Olkisz: vocal (b3)
Ewa & Jadwiga Osipiak: vocal (b6)
BELTONO vocal ensamble (a3)
- Asocjacja Hagaw:
Grzegorz Brudko: banjo, leader
Stanisław Jonak: alto sax, clarinet
Stanisław Piwowarski: trumpet
Włodzimierz Sadowski: trombone, tenor sax
Marek Strobel: bass guitar
Jerzy Dunin-Kozicki: drums
Zbigniew Jaremko: tenor sax
Włodzimierz Halik: bass sax
- with:
Edward Dyląg instrumental ensamble (a3)
Studio S-1 Orchestra, Andrzej Trzaskowski - conductor (b1)
Janusz Strobel: guitar (b2)
Janusz Szprot: piano (b5, b6)
SLP 4006:
c1. Renata (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
c2. Podróż poślubna do Kutna (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
c3. Jak przyjemnie pokowboić (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
c4. Ballada o Mary Brown (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
c5. Żaba story (Włodzimierz Nahorny / Andrzej Rosiewicz)
c6. Paryzie tango (Christian Bruhn / Andrzej Rosiewicz)
c7. Zakochany bałwan (Andrzej Rosiewicz, Stanisław Gąsiennica-Brzega / Andrzej Rosiewicz)
d1. Kabaret (John Kander / Andrzej Rosiewicz)
d2. Money, Money (John Kander / Andrzej Rosiewicz)
d3. Madame Pawłowska (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
d4. Mały fiatek (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
d5. Bzz, bzz, bzz (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
d6. Usta Mariana (Björn Ulvaeus, Benny Andersson, Stig Anderson / Andrzej Rosiewicz)
d7. Ach tato, mój tato (Andrzej Rosiewicz / Andrzej Rosiewicz)
Personnel:
Andrzej Rosiewicz: vocal, guitar (d4)
Jadwiga Osipiak: vocal (d5)
Jacek Nieżychowski: vocal (d5)
- Asocjacja Hagaw:
Stanisław Jonak: alto sax
Stanisław Piwowarski: trumpet
Włodzimierz Halik: bass sax, clarinet, vocal (c2)
Włodzimierz Sadowski: tenor sax, trumpet
Waldemar Wolski: trombone, vocal (c2)
Bogdan Izdebski: double bass
Bernard Matracki: piano
Włodzimierz Przybylski: drums
Wiktor Zydroń: banjo, guitar
- with:
Krzysztof Adamek: drums (c1)
Roman Kula: flute (c1), alto sax (d7)
Grzegorz Brudko: banjo (c1, d7)
Stanisław Gąsienica-Brzega: violin (c1), bass guitar (d7)
Marian Sulerz: drums (d7)
Sleeve design - Andrzej Pisarski.
℗ WIFON 1977 (SLP 4005)
℗ WIFON 1980 (SLP 4006)
Cena 600 zł
FLACzki-tracki, photos . . 458.9 MB (3% data repair) ®
piątek, 24 listopada 2017
Stanisław Sojka - Matko, która nas znasz [1982]
Helicon Records, HR 1009 / 1982
Tracklist:
a1. Godzien jesteś (traditional)
a2. Królowej Anielskiej śpiewamy (traditional)
a3. Mosty (anonymous)
a4. Dziękuję Bogu dziś (Mary McCann)
b1. Chrystusie (Julian Tuwim / ks. Wiktor Sopora)
b2. Matko, która nas znasz (lithany)
Arranged by: Janusz Zabiegliński (a2), Krzesimir Dębski (a3), Wojciech Karolak (a4-b2).
Personnel:
Stanisław Sojka: vocal, piano (a1, 3, b1)
Wojciech Karolak: piano (a2, 4, b2) Hammond (a2, b1, 2), Moog (a4)
Zbigniew Wegehaupt: double bass
Czesław Bartkowski: drums
Winicjusz Chrust: guitar (a3, b1, 2)
Tomasz Szukalski: clarinet, bass clarinet, tenor sax
Janusz Kwiecień: clarinet, tenor sax
Janusz Zabiegliński, Zbigniew Jaremko: clarinets, alto saxes
Henryk Majewski, Stanisław Mizeracki: trumpets
Andrzej Piela, Jerzy Wysocki: trombones
Majka Jeżowska, Daria Pakosz, Jerzy Sojka: backing vocals
Recorded in September 1982 at Polish Radio Studio S-4 by Wojciech Przybylski & Jarosław Regulski.
Sleeve design - Tomasz Olbiński, photos - Leopold Dzikowski.
FLACzki-tracki, photos . . 200.6 MB (3% data repair) ®
wtorek, 12 września 2017
Towarzystwo Nostalgiczne SWINGULANS [1984]
Towarzystwo Nostalgiczne SWINGULANS
Jan Ptaszyn Wróblewski - leader
Polskie Nagrania MUZA, SX 2218 / 1984
Tracklist:
a1. Serwus Panie Chief
(J. Tomaszewski) soliści: A. Dąbrowski - dr, J. Muniak - ts, Z. Jaremko - ts, P. Perliński - p
a2. Czy to już jest miłość
(Z. Karasiński) soliści: H. Miśkiewicz - as, A. Piela - tb, H. Majewski - tp, J. Pt. Wróblewski - bs
a3. Bo we mnie jest sex
(J. Wasowski) soliści: J. Pt. Wróblewski - ts, J. Muniak- ts, H. Miśkiewicz - cl
a4. Pada cichy deszcz
(Z. Karasiński) soliści: Z. Konopczyński - tb, K. Szymanowski - vib, J. Głód - dr
a5. Zajęty tytuł - Kocham Cię
(J. Pt. Wróblewski) soliści: H. Majewski - tp, H. Miśkiewicz - as, A. Dąbrowski - dr
b1. 40 lat minęło
(J. Matuszkiewicz) soliści: R. Syrek - tb, H. Miśkiewicz - cl, A. Dąbrowski - dr
b2. Niegdysiejszczyk
(J. Pt. Wróblewski) soliści: W. Karolak - p, J. Pt. Wróblewski - bs, Z. Konopczyński - tb, K. Szymanowski - vib
b3. Mówmy sobie ty
(W. Szpilman) soliści: J. Muniak - ts
b4. Parostatek
(J. Milian) soliści: J. Pt. Wróblewski - bs, Z. Jaremko - ts, H. Majewski - tp
b5. Trzask o wyrko
(J. Pt. Wróblewski) soliści: J. Muniak - ts, H. Majewski - tp, Z. Jaremko - cl
Aranżacje: Jan Ptaszyn Wróblewski
Personel:
Trąbki: Stanisław Mizeracki, Henryk Majewski
Puzony: Andrzej Piela (A 1,2,3,5; B 1,4,5) Zbigniew Konopczyński (A 1,2,3,4; B 2,3), Roman Syrek (A 5, B 1,4,5), Dariusz Maciach (A 4, B 2,3)
Saksofony: Henryk Miśkiewicz - as, cl; Zbigniew Jaremko - ts, cl; Janusz Muniak - ts, ss, fl; Jan Ptaszyn Wróblewski - ts, bs, cl; Janusz Kwiecień - ts (A 1)
Wibrafon: Karol Szymanowski (A 4, B 2)
Fortepian: Wojciech Karolak (A 4, B 2,3), Paweł Perliński (A 1)
Bas: Andrzej Cudzich
Perkusja: Andrzej Dąbrowski (A l,2,3,5; B 1,4,5), Jerzy Głód (A4, B2,3)
Nagrania radiowe
Projekt graficzny Romuald Socha
Made in Poland
Cena zł 250,-
FLACzki-tracki, photos . . 226.6 MB (3% data repair) ®
niedziela, 10 września 2017
Grand Standard Orchestra 2 [1983]
Drogi Odbiorco!
Płyta niniejsza (podobnie jak jej poprzedniczka, vol. I) wymyślona została do poduszki. Jeśli pozwoli Ci spokojniej zasnąć lub umili Ci życie w niezobowiązującej sytuacji to osiągnięty zostanie cel nad którym pracowały dziesiątki muzyków, niewymienionych w opisach.
Ponieważ ich anonimowa rola ma jednak zasadnicze znaczenie, składam im wszystkim podziękowanie, a w szczególności nieocenionym sekcjom rytmicznym, które w drodze zasłużonego wyjątku pozwalam sobie wyliczyć z imienia i nazwiska.
Jan Ptaszyn Wróblewski
Grand Standard Orchestra 2Poljazz, PSJ-113 / 1983 (?)
Tracklist:
a1. Trochę słodyczy (Jan Ptaszyn Wróblewski)
. solo - Zbigniew Jaremko: tenor sax
a2. Nem um talvez (Miles Davis)
. solo - Zbigniew Jaremko: tenor sax
a3. Ptasikonik (Jan Ptaszyn Wróblewski)
. solo - Władysław Sendecki: el. piano
a4. O najwyższą stawkę (Jan Ptaszyn Wróblewski)
. solo - Marek Bliziński: guitar
b1. Autumn Nocturne (Josef Myrow)
. solo - Zbigniew Namysłowski: alto sax
b2. Pod parasolem (Nina Pilichowska)
. solo - Henryk Miśkiewicz: alto sax
b3. Misiówka (Jan Ptaszyn Wróblewski)
. solo - Henryk Miśkiewicz: alto sax
b4. Na czworaczkach (Jan Ptaszyn Wróblewski)
. solo - Jarosław Śmietana: guitar
b5. Koniec pieśni / The Song Is Ended (Irving Berlin)
. solo - Jarosław Śmietana: guitar
Personnel:
String Orchestra conducted by Jan Ptaszyn Wróblewski
and
piano: Wojciech Karolak (a1, 3, b3), Wojciech Niedziela (b4, 5)
double bass: Zbigniew Wegehaupt: (a1-4, b1), Witold Szczurek (b2, 3), Andrzej Cudzich (b4, 5)
drums: Marek Stach (a1, 2, 4), Czesław Szymański (a3), Andrzej Dąbrowski (b1, 4, 5), Czesław Bartkowski: (b2, 3)
FLACzki-tracki, photos . . 207.6 MB (3% data repair) ®
piątek, 8 września 2017
Jan Ptaszyn Wróblewski - Z lotu ptaka [1980]
JAN PTASZYN WRÓBLEWSKI - born Kalisz, Poland, 27 March 1936. After his debut in '56 with Krzysztof Komeda sextet, led his own groups includind Jazz Believers, Polish Jazz Quartet, Mainstream, co-led w. Wojciech Karolak. Was first to mix jazz w. Polish folklore. Played in festivals in Poland and U.S.S.R. from '57. Played w. Newport International Band at NJF and Brussels '58. As a result of his appearance with the band he became the most celebrated musician in Poland.
Played w. Kurylewicz Quintet '62-63. Since 1963 has been composer-arranger for Polish radio bands; started and led Jazz Studio of Polish Radio which he describes as "half orchestra". Has appeared at most of European festivals; regular appearances w. Jazz Studio orchestra on Polish network; other European programs. Since '70, every Wednesday, has presented a radio show, "45 Minutes of Jazz". Awards: Golden Cross of Merit from State Council; Poland's 30th Anniversary medal. Has written over 100 orchestral works, including "Wariant Warszawski" for Polish National Philharmonic and Jazz Quartet.
LPs: "Newport International Band" (Col.); "Polish Jazz Quartet", "Jazz Studio Orchestra", "Sweet Beat", "Seaweed Sellers", "SPPT Chałturnik", "Mainstream", "Flyin Lady" (Muza); "The Music of Komeda" (Metronome), "Skleroptak" (Poljazz).
Jan Ptaszyn Wróblewski - Z lotu ptaka
Poljazz, PSJ-91 / 1980
Klub Płytowy PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka / Wydanie promocyjne
Side A: (recorded live on tour)
a1. Dykteryjka / A Yarn (Jan Ptaszyn Wróblewski)
a2. Tryb życia hulaszczy wśród skurczy nadnerczy / Roistering Way of Life (Jan Ptaszyn Wróblewski)
a3. Ptakówka / The Theme (Jan Ptaszyn Wróblewski)
Side B: (with Friends)
b1. Z lotu ptaka / From the Air (Jan Ptaszyn Wróblewski)
b2. Rączy jeleń i hulajnogi Joe (Rapid Hart and Scooterfooted Joe) (Jan Ptaszyn Wróblewski)
b3. Sweet and Lovely (Harry Warren, Al Dubin)
All arrangements Jan Ptaszyn Wróblewski.
The Ptaszyn Wróblewski Quartet:
Jan Ptaszyn Wróblewski: tenor & baritone saxes
Marek Bliziński: guitar
Zbigniew Wegehaupt: double bass
Andrzej Dąbrowski: drums
Friends:
On b1, b2: Henryk Majewski, Wiesław Woźnicki: trumpets; Jan Golka, Stanisław Kowalczyk: trombones; Zbigniew Namysłowski: alto sax, flute; Henryk Miśkiewicz: alto sax, clarinet; Zbigniew Jaremko: tenor sax, clarinet; Jan Ptaszyn Wróblewski: tenor & baritone saxes, clarinet;
guest solo on b2: Zbigniew Namysłowski: alto sax;
On b3: Wiesław Woźnicki: trumpet; Stanisław Kowalczyk, Tadeusz Tynecki: trombones; Jan Ptaszyn Wróblewski: baritone sax; Paweł Perliński: Fender piano; Józef Gawrych: conga.
a1 recorded live at Lublin Jazz Vocalists Meeting, May 25, 1980.
a2, a3 recorded live at Jazz Jantar, Kołobrzeg, July 16, 1980 (mix Jacek Szymański).
b1, b2 recorded at Polish Radio, April 9-10, 1980 (mix Jacek Szymański).
b3 recorded at Polish Radio, April 26, 1980 (mix Sławomir Wesołowski).
FLACzki-tracki, photos . . 267.7 MB (3% data repair) ®
wtorek, 1 sierpnia 2017
Jam Session w Akwarium - Noc pierwsza [1978]
Każdy z miłośników jazzu doskonale wie, co to znaczy jam session. Zjawisko to łączy się w świadomości jazzfana z czymś idealnym: oto następuje przypadkowe spotkanie kilku muzyków odczuwających silną potrzebę pogrania ze sobą jazzu. Odbywa się to spontanicznie, a udany jam jest wspaniałym, niezapomnianym spektaklem zarówno dla muzyków biorących w nim udział, jak dla znajdujących się tam słuchaczy - szczęśliwców, którzy swymi reakcjami mogą wpływać na temperaturę muzyki, na zaangażowanie muzyków w dziejącą się sprawę.
Jakże jednak rzadko zdarza się brać udział w udanym jam-session, jak małe jest prawdopodobieństwo zaistnienia pełnej zgodności wszystkich elementów niezbędnych do narodzin takiego zdarzenia. Wiedzą o tym świetnie wszyscy ci, którzy poświęcili wiele godzin bezskutecznego wyczekiwania w klubach, wiedzą również muzycy, którzy niejednokrotnie pakowali swe instrumenty do futerałów nie pograwszy sobie na nich, lub - co gorsza - pograwszy nie najlepiej.
Tradycją u nas stały się jamy podczas trwania festiwali jazzowych. Są one wspaniałym dopełnieniem tego, co się dzieje podczas „oficjalnych” koncertów, a czasem nawet przewyższają owe koncerty poziomem prezentowanej muzyki. Od niedawna w czasie trwania Jazz Jamboree's do tradycyjnych miejsc nocnego „jamowania” („Stodoła", „Remont”) dołączyło jeszcze jedno - klub „Akwarium”. Mimo stosunkowo młodego wieku, z niezbyt jeszcze „ogranymi” murami (czy raczej szybami), „Akwarium” stało się miejscem, do którego w pierwszej kolejności trafiają muzycy z położonej vis a vis Sali Kongresowej. Podczas Jazz Jamboree '78 jam sessions w „Akwarium” według opinii wszystkich uczestniczących w nich osób (w tym również niżej podpisanego) należały do niezwykle interesujących i udanych. Pomysł nagrywania ich zrodził się, jak przystało na jazz, spontanicznie i niespodziewanie, w ciągu przysłowiowych i dosłownych pięciu minut przed dwunastą. W ten sposób na zasadzie totalnej improwizacji powstały dwie płyty, z których pierwsza znajduje się w tej kopercie.
Jest tu zarejestrowany fragment zdarzenia, jakie miało miejsce w nocy z 25 na 26 października 78 r. w klubie „Akwarium” w którym po zakończeniu pierwszego koncertu festiwalowego JJ '78 zebrała się grupa uczestników festiwalu, aby sobie pograć w bardziej kameralnych, półoficjalnych warunkach. Na estradzie prym wiedli - niezmordowany Jan Ptaszyn Wróblewski oraz nierozłączni Henryk Miśkiewicz i Zbigniew Jaremko. Do nich doszlusowali inni: świetny alcista czeski Jiri Stivin, basista Weston Little z zespołu Arche Sheppa, z tegoż zespołu perkusista Clifford Jarvis, pianista holenderski Rein de Granff, Paweł Tabaka na tym samym instrumencie... itd. Początkowo „na rozruch” zagrano bluesa, później zaś królowały standardy o bardziej wyrafinowanej strukturze formalnej i harmonicznej.
Na płycie znajdują się dwa spośród granych w czasie owej nocy tematów: „Stella by Starlight” i „Green Dolphin Street” należące do „żelaznego” repertuaru każdego jazzmana. Przyznaję, że zachwyt, jaki przeżyłem podczas jamu pozostał niezmieniony po wysłuchaniu nagrań. Zarówno atmosfera tego wydarzenia jak i kunszt wykonawczy jego głównych bohaterów nic nie straciły po tym, jakże obiektywizującym niektóre wartości artystyczne zabiegu, jakim jest zapisanie ich na taśmie magnetofonowej. Świetna gra sekcji i solistów, a zwłaszcza muzyka o którym stosunkowo mało się pisze w naszej prasie jazzowej - Henryka Miśkiewicza - sprawiają, że nagrania te należą do unikalnych dokumentacji tego rodzaju udanych koncertów. Pasjonuje w czasie przesłuchiwania płyty wyławianie elementów więzi, jakie rodzą się między grającymi, przy pomocy uniwersalnego i jakże wspaniałego języka - jazzu. A że nie jest to język hermetyczny, lecz zrozumiały dla tych wszystkich, którzy po prostu lubią jazz - mamy w efekcie prócz wrażeń czysto muzycznych - swoisty teatr.
-o-0-o-
Płyta ta zawiera nagranie dokonane w bardzo trudnych warunkach. Specyfika miejsca, w którym ono zostało dokonane - zwłaszcza zaś: niezwykła ciasnota na estradzie (niemożliwość uzyskania pełnej selektywności brzmienia poszczególnych instrumentów), duża ilość szyb (powstanie nieoczekiwanych, dość nieprzyjemnych zjawisk akustycznych), a także… bliskość Pałacu Kultury i Nauki, na którego szczycie znajduje się nadajnik telewizyjny skutecznie emitujący programy we wzmacniaczach znajdujących się na estradzie Klubu, oraz zwyczajne zamieszanie - rzecz na jam-session normalna - wszystko to razem po prostu uniemożliwiło dokonanie nagrania wyposażonego w komplet cech brzmieniowo dobrego nagrania studyjnego.
Z całą pewnością jednak jest to płyta dla tych miłośników jazzu, którzy kochają tę muzykę dla jej spontaniczności, za istniejące w każdej chwili niespodzianki, za uniwersalizm dający możność muzycznego porozumienia się wszystkich uczestników udanego zdarzenia jazzowego, jakim niewątpliwie jest koncert zarejestrowany na tej płycie. Warto przy tym zaznaczyć, że jest to jedna z nielicznych polskich płyt, na których zarejestrowano jam-session, a biorąc pod uwagę absolutną przypadkowość wydarzeń tu zapisanych - jest to pierwsza tego typu płyta w naszym kraju
Leszek Wójcik
Jam Session w Akwarium - Noc pierwszaPoljazz, Z-SX-0692 / 1978
Klub Płytowy PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka
Płyta subskrypcyjna
Tracklist:
a1. Stella by Starlight (Richard Rodgers, Lorenz Hart)
b1. Green Dolphin Street (Bronisław Kaper)
Performers:
Henryk Miśkiewicz: alto sax (Pl)
Jiří Stivín: alto sax (CS)
Jan Ptaszyn Wróblewski, Zbigniew Jaremko: tenor saxes (Pl)
Paweł Tabaka: piano (Pl)
Rein de Graaff: piano (Nl)
Weston Little: double bass (USA)
Clifford Jarvis: drums (USA)
Recorded live October 25/26, 1978 at Jazz Club „Akwarium”, Warsaw, by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik („Poljazz”).
Editing - Marek Cabanowski.
Cover design - Andrzej Pągowski.
FLACzki-tracki, photos . . 273.3 MB (3% data repair) ®
poniedziałek, 31 lipca 2017
Jam Session w „Akwarium” - Druga noc [1978]
Termin „jam session” narodził się w połowie lat 30-tych *). Nie znaczy to jednak, że wspólne spotkania muzyków z różnych zespołów, by pograć sobie dla przyjemności, nie istniały wcześniej. Ale właśnie w epoce swingu stały się one tak powszechne, że zaistniała potrzeba stworzenia jakiejś nazwy na to zjawisko. W czasach kiedy prym wiodły wielkie orkiestry, starannie opracowane utwory nie pozwalały muzykom na pełne przedstawienie swoich umiejętności. Partie solowe i czas ich trwania były ściśle określone - nic więc dziwnego, że wielu utalentowanym i ambitnym jazzmenom taki układ nie odpowiadał. Spotykali się więc po pracy w nocnych klubach, gdzie każdy z nich mógł w dowolnym momencie wejść na scenę i pograć sobie tak długo, na ile starczyło mu sił i pomysłowości. Właśnie w tych lokalach, niekiedy o dwuznacznej reputacji, przeważnie usytuowanych w dzielnicach zamieszkiwanych przez ludność kolorową, gdzie - pomimo prohibicji - z nabyciem alkoholu nie było żadnej trudności, mogli oni zawsze liczyć na wdzięczną, żywo reagującą publiczność i atmosferę życzliwości, tak niezbędną do grania jazzu.
Epoka swingu sprzyjała także jam sessions pod jeszcze innym względem. Orkiestry adaptowały do swojego repertuaru najrozmaitsze utwory popularne Wielu z nich w nowym opracowaniu stawało się przebojami, powszechnie znanymi tak przez muzyków jak i słuchaczy. Właśnie znajomość tych utworów tworzyła znakomitą bazę, na której można było improwizować. Pojawił się termin „standardy”. W praktyce oznaczał on wytworzenie się abecadła jazzowego - wspólnej płaszczyzny porozumienia się muzyków.
Lista standardów jest bardzo długa ciągle otwarta. Coraz to wzbogaca się o nowe pozycje. A jednak, odnoszę wrażenie, że uczenie się tego abecadła jest coraz częściej przez naszych muzyków zaniedbywane. Niejednokrotnie, rozmawiając z młodymi, dopiero wchodzącymi w życie, jazzmenami zetknąłem się z opinią, że po co komu potrzebne są takie starocie jak „Ain't Misbehavin'”, „I Got Rhythm”, „Body and Soul”, „Green Dolphin Street”, „Stella by Starlight” czy „Lover Man”. Warto przytoczyć tutaj słowa Miles Davisa: „Ci młodzi faceci, którzy przychodzą do jazzu w ogóle nie znają tradycji. Myślą, że styl w jakim grają jest początkiem i końcem tej muzyki. Mylą się. Co więcej - nigdy nie będą oni prawdziwymi jazzmenami”. Podobne opinie wypowiadali najwięksi - Lester Young, Coleman Hawkins, Dizzy Gillespie, John Coltrane, Archie Shepp, Ornette Coleman i Charles Mingus. Ze zgrozą przyglądali się oni całym zastępom swoich imitatorów i kopistów. Ich nowatorstwo wynikało z gruntownej znajomości tradycji i przetwarzania jej.
Wielokrotnie w naszej prasie muzycznej pojawiły się alarmujące artykuły, dotyczące zanikania jam sessions. Terminem tym zaczęto określać zwykłe koncerty, grane przez stale istniejące zespoły. Zgadzała się tylko godzina ich rozpoczęcia - zwykle około północy. Z kolei, sam byłem wiele razy świadkiem najrozmaitszych prób wskrzeszenia jamów. Większość z nich kończyła się fiaskiem. Po niezbyt poprawnym zagraniu tematu, wszystko się rozłaziło - bezlitośnie obnażały się ignorancja i nieumiejętność improwizowania.
Być może, właśnie dwie płyty wydane przez Poljazz, na których zarejestrowano fragmenty jam sessions w klubie „Akwarium”, odbywające się w okresie Jazz Jamboree 1978, oraz wcześniejsza z jamu w „Remoncie”, są zwiastunem nowych lepszych czasów dla tej, nieodrodnie z muzyką jazzową związanej tradycji. „Druga Noc” to spotkanie członków Thad Jones/Mel Lewis Orchestra i polskich muzyków - Miśkiewicza i Jaremki z Sun Ship i Swing Session oraz Jerzego Bezuchy, perkusisty kwartetu Janusza Muniaka. Orkiestry Jonesa i Lewisa nie trzeba miłośnikom jazzu przedstawiać. Wystarczy przypomnieć, że przez ponad trzynaście lat uważana była za jeden z najlepszych big bandów i prawdziwą wylęgarnię wielu autentycznych talentów. Na ubiegłorocznym Jazz Jamboree mieliśmy po raz drugi okazję podziwiać ją na dwóch koncertach w Sali Kongresowej. Co więcej, byliśmy świadkami ostatniego etapu jej istnienia. O znakomitym tandemie saksofonistów Jaremko-Miśkiewicz wielokrotnie pisałem w „Jazzie” z uznaniem, z racji ich występów w dwóch wyżej wspomnianych zespołach. Jestem przekonany, że właśnie ta płyta stanowi dobrą wizytówkę ich umiejętności. Również nieźle daje sobie radę w tej niecodziennej formacji Jerzy Bezucha.
Utwory znajdujące się na tej płycie obrosły już legendą. „Cherokee” wykonywał sam Charlie Parker; „Round Midnight” wszedł zaś do banku standardów dzięki niezrównanej interpretacji słynnego kwintetu Miles Davisa z drugiej połowy lat 50-tych, w którego skład wchodził John Coltrane. Okazuje się więc, że tak Amerykanie jak i Polacy znaleźli wspólną płaszczyznę porozumienia niezależnie od barier językowych i dewizowych - porozumieli się w języku stworzonym przez tych, którzy przyczynili się do rozwoju i rozkwitu muzyki jazzowej.
Jerzy A. Rzewuski
Jam Session w „Akwarium” - Druga noc
Poljazz, Z-SX-0693 / 1978
Klub Płytowy PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka
Płyta subskrypcyjna
Tracklist:
a1. Cherokee (Ray Noble)
b1. Round Midnight (Thelonius Monk, Cootie Wiliams)
Performers:
Zbigniew Jaremko: tenor sax (Pl)
Henryk Miśkiewicz: alto sax (Pl)
Charles Davis: baritone sax (USA)
Irvin Stokes: trumpet (USA)
Jim Mcneely: piano (USA)
Jesper Lundgard: double bass (Dk)
Jerzy Bezucha: drums (Pl)
Recorded October 26/27, 1978, at PSJ Jazz Club PSJ „Akwarium”, Warsaw by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik („Poljazz”).
Pressed by Pronit (Pionki).
Editing - Leszek Wójcik.
Sleeve design - Piotr Kłosek.
FLACzki-tracki, photos . . 208.4 MB (3% data repair) ®
wtorek, 13 czerwca 2017
Zbigniew Jaremko - Dedications [1986]
Zbigniew Jaremko - Dedications
Poljazz, PSJ-161 / 1986
Tracklist:
a1. Resound | 6:20
a2. Walz for Billy | 4:24
a3. Morning Tears | 6:35
b4. Kaczałka | 8:01
b5. Memory | 7:19
b6. East Wall Rag | 3:59
All tracks composed & arranged by Zbigniew Jaremko.
Personnel:
Zbigniew Jaremko: tenor & soprano saxes, piano, synthesizer, leader
Henryk Miśkiewicz: alto sax
Krzesimir Dębski: violin
Janusz Skowron: piano, synthesizer
Zbigniew Wrombel: double bass
Krzysztof Przybyłowicz: drums, percussion
Mieczysław Mazur: piano solo (b6)
Recorded in February-March 1986 at Polish Radio Poznań studio by Piotr Madziar & Jacek Frączek.
Cover design: Piotr Majewski.
Price: 450 zł.
Poljazz, PSJ-161 / 1986
Tracklist:
a1. Resound | 6:20
a2. Walz for Billy | 4:24
a3. Morning Tears | 6:35
b4. Kaczałka | 8:01
b5. Memory | 7:19
b6. East Wall Rag | 3:59
All tracks composed & arranged by Zbigniew Jaremko.
Personnel:
Zbigniew Jaremko: tenor & soprano saxes, piano, synthesizer, leader
Henryk Miśkiewicz: alto sax
Krzesimir Dębski: violin
Janusz Skowron: piano, synthesizer
Zbigniew Wrombel: double bass
Krzysztof Przybyłowicz: drums, percussion
Mieczysław Mazur: piano solo (b6)
Recorded in February-March 1986 at Polish Radio Poznań studio by Piotr Madziar & Jacek Frączek.
Cover design: Piotr Majewski.
Price: 450 zł.
FLACzki-tracki, photos . . 209 MB (3% data repair) ®
wtorek, 6 czerwca 2017
Swing Session - Aquarium Live No.6 [1979]
Z inicjatywy młodego pracownika firmy Decca Record Company, a zarazem wielkiego entuzjasty muzyki jazzowej, Johnna Hammonda, w 1933 roku zawiązał się zespół złożony z pięcioosobowej sekcji blachy, czterech saksofonów, gitary, kontrabasu i fortepianu. Na jego czele stanął 24-letni klarnecista Benjamin David Goodman. Początki byty trudne: po dwóch miesiącach występów w Billy Rose's Music Hall w Nowym Jorku orkiestra otrzymała wymówienie; finansowany przez National Biscuit Company cykliczny program radiowy "Let's Dance", w którym udział stanowił jedyne regularne źródło dochodów muzyków, istniał tylko przez 20 tygodni; kolejna praca, w Roosevelt Hotel, trwała zaledwie dwa tygodnie. Dalszych propozycji nie było - Nowy Jork okazał się nagle dla młodego bandleadera miastem bez perspektyw. Nie pozostało nic innego tylko wyruszyć na zachód. Ale droga do Kalifornii, przerywana sporadycznymi koncertami w kilku miastach, okazała się jednak jednym pasmem niepowodzeń i nieporozumień, bo orkiestra nie grała "normalnych" kawałków do tańca. Zła passa skończyła się w sierpniu 1935: w Palomar Ballroom w Los Angeles nie mający nic już do stracenia muzycy poszli na całość - entuzjazm na widowni przeszedł najśmielsze oczekiwania. Ten dzień dał początek nowej epoce w muzyce jazzowej - epoce swingu. Warto dodać, że pełna nazwa zespołu Goodmana brzmiała: Benny Goodman and His Swing Band.
Ale swing to nie tylko nazwa epoki, której zmierzch nastąpił 10 lat później - to także nieodrodny chociaż niemożliwy do jednoznacznego i autorytatywnego zdefiniowania składnik muzyki jazzowej. "To jest doprawdy prosta rzecz - powiedział kiedyś perkusista Jo Jones - ale są takie sprawy, których nie sposób wyrazić słowami... Najlepszym sposobem, by zrozumieć czym jest swingowanie jest to, czy gra się z uczuciem, czy bez niego. To taka różnica jak pomiędzy szczerym a nieszczerym uściśnięciem ręki". Krytyk Henry Pleasant mógłby uzupełnić tutaj wypowiedź Jonesa, porównując swing do samolotu odrywającego się od ziemi i szybującego w powietrzu. Ciągle powtarzające się obrazowe, niekiedy ocierające się o metafory, próby wyjaśnienia tego zjawiska zwracają uwagę na takie czynniki jak uczciwość muzyka w stosunku do słuchacza, lekkość i swoboda. Tych cech nie można zarejestrować na papierze nutowym - mamy więc do czynienia z pewną wrodzoną dyspozycją psychiczną, bez której granie jazzu nie jest możliwe.
Chronologicznie epoka swingu stanowi cezurę pomiędzy stylami tradycyjnymi - nowoorleańskim i chicagowskim - a nowoczesnymi. zgodnie współegzystują w muzyce tego okresu elementy starego, oczywiście poddane odpowiednim zabiegom adaptacyjnym, jak i pewne nowe cechy, których pełne rozwinięcie nastąpiło nieco później. Epoka swingu zasługuje także na miano "Złotego Wieku" jazzu; nigdy bowiem w historii tego gatunku związek z masową publicznością nie był tak silny. W tysiącach lokali i hoteli wszelkich możliwych kategorii grały do tańca orkiestry jazzowe. Przyczyniły się one do wielkiej emancypacji muzyki określanej przymiotnikami "dzika", "prymitywna" lub "rasowa". Epoka swingu to także czas znakomitych solistów, takich jak Lester Young, Coleman Hawkins, Chu Berry, Herschel Evans, Johnny Hodges, Bunny Berigan, Roy Eldridge, Fats Waller, Teddy Wilson czy Gene Krupa.
W krótkiej historii polskiego jazzu to ogniwo pośrednie faktycznie nie istniało. Jeszcze do niedawna przeprowadzenie granicy pomiędzy "tradycjonalistami" a "modernistami" nie przedstawiało większej trudności. Sytuacja sie skomplikowała, gdy w 1977 roku na "Złotej Tarce" wystąpił zespół o nazwie Swing Session, zorganizowany ad hoc, wyłącznie z okazji tej imprezy, przez trębacza Henryka Majewskiego, lidera naszego czołowego zespołu jazzu tradycyjnego Old Timers. Być może, Majewski potrzebował na chwilę oderwać się od granej przez wiele lat muzyki - Old Timers istnieje od 1966, a wcześniej były przecież Warszawscy Stompersi - a może po prostu pragnął sprawdzić się w innym stylistycznie gatunku jazzu. Pomysł okazał sie na tyle atrakcyjny, że do współpracy pozyskał on - oprócz sekcji rytmicznej Old Timers, Tadeusza Federowskiego, Jerzego Stawarza i Henryka Stefańskiego - puzonistę Stanisława Cieślaka oraz trzech zdecydowanych "modernistów", Włodzimierza Nahornego (fortepian) i dwóch saksofonistów z nieistniejącego już zespołu Jazz Carriers, Henryka Miśkiewicza i Zbigniewa Jaremkę.
Rok później na "Złotej Tarce '78" Swing Session pojawił sie ponownie, ale w nieco zmienionym składzie: Cieślaka zastąpił Andrzej Piela, a Nahornego - Paweł Perliński.
Żaden z muzyków właściwie nie potrzebuje rekomendacji. Wystarczy tylko przypomnieć, że sekcja rytmiczna Old Timers jest niejako Polską Reprezentacyjną Sekcją Rytmiczną, akompaniującą wykonawcom zagranicznym, którzy przyjeżdżają bez własnego zespołu; Perliński stale współpracuje z Januszem Muniakiem, a Jaremko z Miśkiewiczem są głównymi filarami popularnej i cieszącej się sporym uznaniem grupy Sun Ship. Reasumując, zarówno warstwa rytmiczna jak i melodyczna zostały więc obsadzone przez pierwszorzędnych instrumentalistów, legitymujących się dużym doświadczeniem i niebagatelnym dorobkiem.
Swing Session został natychmiast dostrzeżony przez krytykę i ciepło przyjęty przez publiczność - rezultaty tych okazjonalnych sesji spodobały się widocznie samym muzykom, skoro przyczyniły się do częstszych wspólnych spotkań. Efektem jednego z nich jest właśnie ta płyta. Znajdujące się na niej cztery utwory lepiej niż wszelkie słowa i wyjaśnienia określają repertuar zespołu: blues napisany przez Oscara Pettiforda, popularna i lubiana przez jazzmanów piosenka Cole Portera oraz dwie stylowe kompozycje Jaremki i Majewskiego. Utrzymane w konwencji bluesa "Swinging Till the Girl Come Home" i "Specially for You" stanowią doskonały punkt wyjściowy do popisów solistycznych poszczególnych muzyków; "Z przeniesienia" i "What Is This Thing Called Love?" wskazują natomiast, że skład instrumentalny Swing Session nie jest bynajmniej dziełem przypadku - tworzy on minimum niezbędne do uzyskania brzmienia bigbandowego.
Naturalnie, sami słuchacze najwłaściwiej ocenią tę płytę - najlepszym i "najzdrowszym" kryterium będzie to, czy po pierwszym przesłuchaniu zechcą do niej powrócić. Warto jednak spróbować, gdyż jest to moim zdaniem udana próba zbliżenia się polskiego zespołu do wiecznie młodej i wciąż żywej epoki swingu.
Jerzy A. Rzewuski
Swing Session - Aquarium Live No. 6
Poljazz, Z-SX 0705 / 1979
Biały Kruk Czarnego Krążka / XXXI płyta Klubu Płytowego PSJ
Tracklist:
a1. Swinging Till the Girl Come Home (Oscar Pettiford) | 11:40
a2. Z przeniesienia (Zbigniew Jaremko) | 6:00
b3. Specially for You (Henryk Majewski) | 11:53
b4. What Is This Thing Called Love (Cole Porter) | 7:45
Personnel:
Henryk Majewski: trumpet
Zbigniew Jaremko: tenor sax
Henryk Miśkiewicz: alto sax
Andrzej Piela: trombone
Paweł Perliński: piano
Henryk Stefański: guitar
Jerzy Stawarz: double bass
Tadeusz Fedorowski: drums
Recorded February 26 - March 4, 1979 at Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Cover design - Piotr Klusek
FLACzki-tracki, photos . . 235 MB (3% data repair) ®
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Sun Ship - Aquarium Live no.5 [1978]
Nasz jazzowy świat ma ostatnimi czasy tendencję do kurczenia się - już to dlatego, że wielu uznanych muzyków występuje na gościnnych tournees za granicą, już to z tej przyczyny, że wielu rezygnuje z wykonawstwa i przestaje czynnie uczestniczyć w ruchu jazzowym.
Z tym większym zainteresowaniem jazzfan śledzi to, co rodzi się nowego na jazzowej scenie, jak radzą sobie i co grają nowopowstałe młode grupy. Bo przecież właśnie ci młodzi muzycy tworzą wizję przyszłości polskiego jazzu.
Toteż, kiedy roznosi się wieść, że w warszawskim klubie „Akwarium” gra SUN SHIP, trzeba biec i posłuchać! A co słychać?
Z estrady płynie muzyka żywiołowa, świeża i młodzieńcza, choć jakże już dojrzała pomimo młodego wieku muzyków. Nowoczesny jazz, bez tak typowej do niedawna wśród młodych grup minoderii, przejrzysty - bez również typowej skłonności do tzw. „integracji brzmienia”, która oznacza praktycznie czynienie wielkiego - choć „zintegrowanego” - hałasu. Jest to jazz nowoczesny, chociaż klasycznie znajomy i bliski. To nie są owe, jakże charakterystyczne dawniej dla jazzowej młodzieży próby grania trochę na oślep, a trochę z modą. To są prawdziwi jazzmeni, którzy zgłębili dokładnie tajniki jazzu nowoczesnego i co ciekawsze powrócili „do źródeł”, a w tym wypadku cofanie się w chronologii oznacza postęp w sztuce - jazzowej. I choć wielu muzyków, polskich muzyków, odżegnuje się od jakichkolwiek wpływów, Sun Ship przyznaje się do swych inspiracji zarówno muzyką jak i deklaracjami programowymi. Tu warto zastrzec, że wszyscy są gruntownie wykształceni, co pozwala im na większą i bardziej twórczą selektywność w materiale muzycznym. Ich penetracja w tajniki jazzu sięga dalej niż tylko „podbieranie” wzorów Coltrane'a, Davisa, Silvera, Jarretta czy Corei: wchłonęli to, co było im potrzebne dla stworzenia własnej muzyki - choć zapewne wielu słuchaczy dostrzeże pewne asocjacje stylistyczne. Czasem nadmiar erudycji przeszkadza w graniu „własnej” muzyki. W tym wypadku znajomość jazzowej literatury i własne spojrzenie na sprawy sztuki jazzu, ba - muzyki w ogóle - dało efekt znakomity.
Bezsensownym byłoby opisywanie muzyki, jaką gra Sun Ship, skoro akurat mamy w ręku tę oto płytę i za chwilę położymy ją na talerzu gramofonu, by przekonać się o jej wartości samemu. A przy tym doznać przeżyć dostępnych tylko jazzfanowi.
Ale warto wspomnieć jak zbudowany został ten SŁONECZNY S'I'ATEK i jaki kurs żeglugi obrał.
Ci, którzy są zorientowani w wydarzeniach jazzowych w Polsce, wiedzą doskonale, że Sun Ship powstał przez „pączkowanie”, tzn, przez oderwanie się od znanej i uznanej grupy Extra Ball, która widzieliśmy na „Jazzie nad Odrą”, na Jazz Jamboree, i która nagrała płytę. (Nawiasem mówiąc, duchowy przywódca Sun Ship, pianista Władysław Sendecki był również współtwórca Extra Ballu).
On to właśnie, wraz z saksofonistą Andrzejem Olejniczakiem, na początku 1978 roku dokonali swoistej secesji, bowiem zdecydowali, że dotychczasowe granie nie daje im wystarczającej satysfakcji. Dołączyli do nich dwaj inni muzycy: perkusista Marek Stach oraz basista Witold Szczurek. Jak mówi „Adzik” Sendecki, chcieli odejść od grania rockowych rytmów, oo terroru formy, żelaznej i jakby wymuszonej dyscypliny grania jazz-rockowego. Szczegółowość i skrupulatność muzyki niemal dokładnie aranżowanej przestała ich interesować. Im chciało się czegoś innego: jazzu swobodnego, nieskrępowanego. Nie żeby mieli od razu rezygnować z rockowych, „ósmawkowych” rytmów, ale by mieć więcej miejsca w przestrzeni muzycznej, by swobodniej w niej oddychać.
I tak się stało. Sun Ship gra lekko, swobodnie choć przecież też nie bez organizacji formy; wciąż jednak pozostaje dużo miejsca dla muzyków do „wygrania się”.
To, w moim przekonaniu jest piękne: kiedy ci, na których dziś wzorują się młodzi, odeszli od tego, co stworzyli, i gonią za modą typu „fanky” - właśnie młodzi grają tę muzykę najpiękniejszą i najzdrowszą bo nasyconą tyleż intelektualizmem co emocją, błyskotliwą, głęboką, porażającą słuchacza ekspresją. To nie panegiryk - to tylko refleksja optymisty; młodzi mogą wiele. I wciąż idą do przodu. Nie zamykają w ciasnej skorupie, jeno szukają wciąż (bez wzorów!) coraz to lepszej i nowej muzyki. Jak powiedział Jan Ptaszyn Wróblewski - Sun Ship jest bodaj pierwszym z młodych zespołów, jaki zdołał przełamać kryzys tego, co popularnie nazywa się smażeniem we własnym sosie, czyli przeskoczył barierę tak szkodliwej w sztuce „splendid isolation”. Oto w lipcu miejsce Andrzeja Olejniczaka zajął znany muzyk, Zbigniew Jaremko.
Ta zmiana przyniosła wiele nowego. Nastąpiło zderzenie dużego doświadczenia z młodzieńczą żywiołowością, głodem poznania. Musieli się nawzajem uczyć od siebie - a nauka ta, jak wykaże niniejsza płyta, dała rezultaty znakomite.
I chociaż. w klubie Akwarium, gdzie dokonano tych nagrań. Sun Ship grał znacznie bogatszy program, wybór utworów prezentowanych na płycie może być . uznany za reprezentatywny. Głównie dlatego, że są. to wyłącznie kompozycje własne, bowiem zespół chciał po prostu dać słuchaczowi płyty wyobrażenie, dokąd prowadzą drogi grupy. Bo chociaż Sun Ship gra także obce utwory, ambicją zespołu jest stworzenie „własnej klasyki”, a więc, rzec można, przejście na własny język.
Na prezentowanej płycie znajdziemy tedy pięć utworów, z których dwa uważa zespół za „centralne” - JARMARK Zbigniewa Jaremki oraz ZŁODZIEJKĘ Sendeckiego i Olejniczaka. Dlaczego centralne? Dlatego, że mają najbardziej rozbudowaną formę, są najbardziej skomplikowane architektonicznie. JARMARK to kompozycja z żartobliwym, przewrotnym wręcz tematem, zamknięta w repryzowej formie łukowej, pozwalająca jednak muzykom na „pogranie sobie” w solówkach ad libitum. ZŁODZIEJKA jest również utworem o rozwiniętej formie. Ponadto mamy tu walczyk DOSIA DOSIA grany w trio (bez saksofonu) i skomponowany, jak sądzę, przez Sendeckiego dla żony Doroty, i mający tylko jedno solo - pianisty. Całość utrzymana w koncepcji harmonii evansowskiej. Z kolei TINO to - proszę zwrócić uwagę - ballada w metrum 4/4 + 5/4 (broń Boże nie 9/4!!!). Tu największą rolę odgrywa brzmienie, barwa - po prostu dźwięk. Temat na kontrabasie arco gra kompozytor Witold Szczurek, on jest też jedynym solistą.
Płyty zresztą właściwie nie należy rekomendować, uważam bowiem, że kwartet Sun Ship jest jednym z najlepszych zespołów, jakie mogliśmy ujrzeć i usłyszeć w Akwarium.
A zresztą - proszę posłuchać płyty. Jeśli komentarz ten. nie będzie bliski odczuciem słuchacza - tym gorzej dla komentarza... i autora.
Kazimierz Czyż
Sun Ship - Aquarium Live no.5
Poljazz, Z-SX0686 / 1978
XXVII płyta Klubu Płytowego PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka
Tracklist:
a1. Jarmark (Zbigniew Jaremko)
a2. Dosia, Dosia (Władysław Sendecki)
b3. Tino (Witold Szczurek)
b4. Złodziejka (Andrzej Olejniczak)
b5. Radkowi (Andrzej Olejniczak)
Personnel:
Zbigniew Jaremko: tenor & soprano saxes
Władysław Sendecki: keyboards
Witold Szczurek: double bass
Marek Stach: drums
Recorded live August 18-20, 1978 at the Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Photo & cover design - Piotr Kłosek.
FLACzki-tracki, photos . . 224.2 MB (3% data repair) ®
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















