Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Bezucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Bezucha. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 września 2017

S.P.P.T. - Chałturnik [1974]

   

Stowarzyszenie Popierania Prawdziwej Twórczości C H A Ł T U R N I K powstało aby kultywować i rozwijać to, co w sztuce najcenniejsze i najpiękniejsze – C H A Ł T U R Ę ! W dobie komercjalizmu, kiedy w pogoni za zyskiem wszyscy uprawiają eksperyment: sztuką ambitną, CHAŁTURA szła w zapomnienie. Co więcej, tu i ówdzie pojawiały się głosy krytyczne, głosy wyrażające pogardą dla prawdziwej twórczości. I dopiero Stowarzyszenie Popierania tego co najlepsze, Stowarzyszenie, w skład którego weszli najwybitniejsi kompozytorzy i instrumentaliści, przywróciło C H A Ł T U R Z E jej rangę.
Ci skromni GENIUSZE zaczęli od podstaw. Do melodii znanych przebojów wplatali nieznacznie cytaty z innych popularnych utworów. Każdy z utworów na tej płycie skrzy się cytatami, ale nie będziemy przytaczać, co z czego i do czego, by umknąć natrętnej dydaktyki.
Wybitny muzyk Jazzowy M i l e s D a v i s powiedział dziennikarzowi dwutygodnika Down Beat: „Nie będę zdradzał wszystkich swoich sekretów” (18 lipca 1974). Jan „Ptaszyn” Wróblewski, twórca C H A Ł T U R N I K A, powiedział autorowi niniejszego omówienia: „Nie będę niczego ukrywał. Syntezator gębowy (mouth's syntetizer) - model portable - mieści się w jednej torbie plastykowej z reklamą Argedu, uniezależniony jest od dopływu prądu, koszt produkcji wynosi 66 zł 80 gr, daje się też wykorzystać do czesania i w gospodarstwie domowym”. (10 sierpnia 1974).

Stowarzyszenie Popierania Prawdziwej Twórczości Chałturnik - Chałturnik
Polskie Nagrania Muza, SXL 1079 / 1974

Tracklist:

a1. Nasze małe trzydziestolecie (Jerzy Harald, Jerzy Wasowski, Józef Sikorski, Seweryn Krajewski, Władysław Szpilman)
a2. Lampasiasty (Jan Ptaszyn Wróblewski)
a3. El Condor Pasa (traditional)
a4. Medley: Serenade in Blue / I'm Getting Sentimental (George Bassman, Harry Warren, Mack Gordon, Ned Washington)
a5. Cockneyem (Jan Ptaszyn Wróblewski)
b1. What's New, Pussycat (Burt Bacharach)
b2. Podwieczorek bez mikrofonu (Jan Ptaszyn Wróblewski)
b3. Małgośka (Katarzyna Gärtner)
b4. Music for K. (Tomasz Stańko)
b5. Bliżej wiosny (Jan Ptaszyn Wróblewski)

Recorded in July 1974, Warsaw, by Janusz Urbański & Krystyna Urbańska.

Personnel:
Zbigniew Namysłowski: alto saxophone
Janusz Muniak: tenor saxophone, soprano saxophone, vocals
Jan Ptaszyn Wróblewski: leader, tenor saxophone, mouth's syntetizer
Tomasz Szukalski: bass clarinet, clarinet, tenor saxophone
Jan Jarczyk: piano, trombone
Zdzisław Piernik: tuba
Tomasz Ochalski: piano (a2, b5)
Bronisław Suchanek: double bass
Jerzy Bezucha: drums

Cover design - Marek Karewicz.

Made in Poland
Cena 65 zł


FLACzki-tracki, photos . . 223.1 MB (3% data repair) ®

poniedziałek, 31 lipca 2017

Jam Session w „Akwarium” - Druga noc [1978]

   
Termin „jam session” narodził się w połowie lat 30-tych *). Nie znaczy to jednak, że wspólne spotkania muzyków z różnych zespołów, by pograć sobie dla przyjemności, nie istniały wcześniej. Ale właśnie w epoce swingu stały się one tak powszechne, że zaistniała potrzeba stworzenia jakiejś nazwy na to zjawisko. W czasach kiedy prym wiodły wielkie orkiestry, starannie opracowane utwory nie pozwalały muzykom na pełne przedstawienie swoich umiejętności. Partie solowe i czas ich trwania były ściśle określone - nic więc dziwnego, że wielu utalentowanym i ambitnym jazzmenom taki układ nie odpowiadał. Spotykali się więc po pracy w nocnych klubach, gdzie każdy z nich mógł w dowolnym momencie wejść na scenę i pograć sobie tak długo, na ile starczyło mu sił i pomysłowości. Właśnie w tych lokalach, niekiedy o dwuznacznej reputacji, przeważnie usytuowanych w dzielnicach zamieszkiwanych przez ludność kolorową, gdzie - pomimo prohibicji - z nabyciem alkoholu nie było żadnej trudności, mogli oni zawsze liczyć na wdzięczną, żywo reagującą publiczność i atmosferę życzliwości, tak niezbędną do grania jazzu.
Epoka swingu sprzyjała także jam sessions pod jeszcze innym względem. Orkiestry adaptowały do swojego repertuaru najrozmaitsze utwory popularne Wielu z nich w nowym opracowaniu stawało się przebojami, powszechnie znanymi tak przez muzyków jak i słuchaczy. Właśnie znajomość tych utworów tworzyła znakomitą bazę, na której można było improwizować. Pojawił się termin „standardy”. W praktyce oznaczał on wytworzenie się abecadła jazzowego - wspólnej płaszczyzny porozumienia się muzyków.
Lista standardów jest bardzo długa ciągle otwarta. Coraz to wzbogaca się o nowe pozycje. A jednak, odnoszę wrażenie, że uczenie się tego abecadła jest coraz częściej przez naszych muzyków zaniedbywane. Niejednokrotnie, rozmawiając z młodymi, dopiero wchodzącymi w życie, jazzmenami zetknąłem się z opinią, że po co komu potrzebne są takie starocie jak „Ain't Misbehavin'”, „I Got Rhythm”, „Body and Soul”, „Green Dolphin Street”, „Stella by Starlight” czy „Lover Man”. Warto przytoczyć tutaj słowa Miles Davisa: „Ci młodzi faceci, którzy przychodzą do jazzu w ogóle nie znają tradycji. Myślą, że styl w jakim grają jest początkiem i końcem tej muzyki. Mylą się. Co więcej - nigdy nie będą oni prawdziwymi jazzmenami”. Podobne opinie wypowiadali najwięksi - Lester Young, Coleman Hawkins, Dizzy Gillespie, John Coltrane, Archie Shepp, Ornette Coleman i Charles Mingus. Ze zgrozą przyglądali się oni całym zastępom swoich imitatorów i kopistów. Ich nowatorstwo wynikało z gruntownej znajomości tradycji i przetwarzania jej.
Wielokrotnie w naszej prasie muzycznej pojawiły się alarmujące artykuły, dotyczące zanikania jam sessions. Terminem tym zaczęto określać zwykłe koncerty, grane przez stale istniejące zespoły. Zgadzała się tylko godzina ich rozpoczęcia - zwykle około północy. Z kolei, sam byłem wiele razy świadkiem najrozmaitszych prób wskrzeszenia jamów. Większość z nich kończyła się fiaskiem. Po niezbyt poprawnym zagraniu tematu, wszystko się rozłaziło - bezlitośnie obnażały się ignorancja i nieumiejętność improwizowania.
Być może, właśnie dwie płyty wydane przez Poljazz, na których zarejestrowano fragmenty jam sessions w klubie „Akwarium”, odbywające się w okresie Jazz Jamboree 1978, oraz wcześniejsza z jamu w „Remoncie”, są zwiastunem nowych lepszych czasów dla tej, nieodrodnie z muzyką jazzową związanej tradycji. „Druga Noc” to spotkanie członków Thad Jones/Mel Lewis Orchestra i polskich muzyków - Miśkiewicza i Jaremki z Sun Ship i Swing Session oraz Jerzego Bezuchy, perkusisty kwartetu Janusza Muniaka. Orkiestry Jonesa i Lewisa nie trzeba miłośnikom jazzu przedstawiać. Wystarczy przypomnieć, że przez ponad trzynaście lat uważana była za jeden z najlepszych big bandów i prawdziwą wylęgarnię wielu autentycznych talentów. Na ubiegłorocznym Jazz Jamboree mieliśmy po raz drugi okazję podziwiać ją na dwóch koncertach w Sali Kongresowej. Co więcej, byliśmy świadkami ostatniego etapu jej istnienia. O znakomitym tandemie saksofonistów Jaremko-Miśkiewicz wielokrotnie pisałem w „Jazzie” z uznaniem, z racji ich występów w dwóch wyżej wspomnianych zespołach. Jestem przekonany, że właśnie ta płyta stanowi dobrą wizytówkę ich umiejętności. Również nieźle daje sobie radę w tej niecodziennej formacji Jerzy Bezucha.
Utwory znajdujące się na tej płycie obrosły już legendą. „Cherokee” wykonywał sam Charlie Parker; „Round Midnight” wszedł zaś do banku standardów dzięki niezrównanej interpretacji słynnego kwintetu Miles Davisa z drugiej połowy lat 50-tych, w którego skład wchodził John Coltrane. Okazuje się więc, że tak Amerykanie jak i Polacy znaleźli wspólną płaszczyznę porozumienia niezależnie od barier językowych i dewizowych - porozumieli się w języku stworzonym przez tych, którzy przyczynili się do rozwoju i rozkwitu muzyki jazzowej.
Jerzy A. Rzewuski

Jam Session w „Akwarium” - Druga noc
Poljazz, Z-SX-0693 / 1978
Klub Płytowy PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka

Płyta subskrypcyjna

Tracklist:

a1. Cherokee (Ray Noble)
b1. Round Midnight (Thelonius Monk, Cootie Wiliams)

Performers:
Zbigniew Jaremko: tenor sax (Pl)
Henryk Miśkiewicz: alto sax (Pl)
Charles Davis: baritone sax (USA)
Irvin Stokes: trumpet (USA)
Jim Mcneely: piano (USA)
Jesper Lundgard: double bass (Dk)
Jerzy Bezucha: drums (Pl)

Recorded October 26/27, 1978, at PSJ Jazz Club PSJ „Akwarium”, Warsaw by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik („Poljazz”).
Pressed by Pronit (Pionki).
Editing - Leszek Wójcik.
Sleeve design - Piotr Kłosek.


FLACzki-tracki, photos . . 208.4 MB (3% data repair) ®