Ilekroć słucham głosów pieśniarek odległych o lata świetlne od przesłodzonego banału - wraca pytanie: skąd one przychodzą, jakie krajobrazy i klimaty pragną ocalić, jaką wizję świata starają się narzucić, prowadząc tam, gdzie początek ich sztuki. Bywają nim światła kabaretu, zawieszony nad stolikami błękitny dym, nagle wyzwolony konferansjerskim żartem śmiech. Bywa też inaczej: z mroku lat wynurza się uliczka dzieciństwa, zapach pieczonych kasztanów, rozsypane w zaułkach dźwięki harmonii układające się w melodię paryskiego walczyka.
Gołda Tencer zjawia się ze świata istniejącego dziś jedynie na kartach książek, starych fotografiach, filmie pamięci przesuwającym się przed oczyma tych, co nie zapomnieli miasteczek, gdzie jak w wierszu polskiego poety: „zegarmistrz był filozofem, fryzjer trubadurem”, a siwobrodzi mędrcy - „opłakiwali święte mury Jeruzalem”.
W śpiewie Gołdy Tencer raz jeszcze wraca to wszystko, co przez setki lat było treścią żydowskiego życia na wspólnej ziemi: radość i ból, miłość i macierzyńska czułość, ciężar troski i mozół pracy, lot myśli szukającej Boga; dobijającej się do nieba - ciemnego nieba jesieni, do którego wiatr unosił bohaterów opowiadań Brunona Schulza - w zamieci żółtych liści i niespełnionych marzeń.
Piosenka po piosence przybliża obrazy: na rynku miasteczka dziewczyna wciąż czeka na przybycie narzeczonego, sentymentalny szlagier zamienia się w dramat: wiemy, że nie przyjdzie narzeczony - on, dziewczyna, miasteczko to już tylko popiół; nigdy wyznawcy nie zobaczą kolejnego cudu wymodlonego przez rebego; nigdy nie zaspokoją głodu „warniczkies” - pierożki. Jedynie skarga „Ejli, Ejli” jest realna: nienawiść podpala stosy. - „Skąd bierze się przeświadczenie o żydowskim bogactwie? Jak go odnalazła? Jaki trop ją tam zaprowadził? Śpiewa w języku jidysz. Isaac Bashevis Singer twierdzi, że jidysz to język duchów. Wytłumaczenie natury mistycznej nie jest konieczne. Po prostu Gołda Tencer wyrosła w domu, gdzie żydowska kultura, obyczaj, język i tradycja były kultywowane. Wtedy, w Łodzi zdarzały się jeszcze takie domy położone na uboczu wielkiej i małej polityki, wypełnione pracą (ojciec Gołdy - Szmul Tencer prowadził warsztat kaletniczy) i rozumianym w dawnym sensie tego słowa - życiem rodzinnym, którego centrum stanowiła matka: powiernica sekretów i najlepszy doradca.
(...)
Ryszard Marek Groński
Gołda Tencer - Miasteczko Bełz...
Arston, ALP 017 / 1988
Tracklist:
a1. Kinder jurn (M. Giebirbig)
a2. Majn idisze mame (trad)
a3. Rozinicies myt mandlen (A. Goldfaden)
a4. Zemerł (trad)
a5. Rebns nysn (trad)
a6. Josł, josł (S. Steinberg / N. Casman)
b1. Dudełe (Rabbi Levi Icchak Berdyczower)
b2. Ejli, ejli (trad)
b3. Rebeka (Zygmunt Białostocki / Szymon Szurmiej, Andrzej Włast)
b4. Warniczkies (trad)
b5. Baj mir bisti szejn (trad / Sz. Sekunda)
b6. Majn sztejtełe Bełz (trad)
Personnel:
Gołda Tencer: vocals
Instrumental ensamble conducted by Panajot Bojadżijew.
Recorded by Waldemar Walczak, Jacek Szymański.
Sleeve design - Andrzej Pągowski, photo - Zofia Nasierowska.
Cena: 1900 zł
FLACzki-tracki, photos . . 258.1 MB (3% data repair) ®