Stanisław Sojka należy do tych naszych młodych muzyków, z którymi wiążemy jak największe nadzieje. Jego objawienie się publiczności w 1978 roku miało wszelkie cechy udanego, błyskotliwego debiutu jakich wiele, zawierało jednak pewne elementy, których owe efemeryczne debiuty nie posiadają. Ludzie, którzy go słuchali w Akwarium śpiewającego z Extra Ballem podczas jednego z tygodni jesieni '78, nie w pełni jeszcze uświadamiali sobie wszystkie zalety autentycznego talentu Stanisława Sojki. Dopiero przypadkowy, solowy występ w czasie jednego z jamów Jazz Jamboree '78 w klubie Akwarium wyzwolił z młodego artysty wszystko to, co powinno się znaleźć między nim a słuchaczami: prawdziwy jazz.
Jak trudno jest śpiewać jazz - nie trzeba specjalnie przekonywać. Wystarczy choćby posłuchać koncertu laureatów któregokolwiek z lubelskich festiwali wokalistów jazzowych, aby w pełni mieć obraz problemów i trudności czyhających na śpiewaków jazzowych u zarania ich kariery. Intonacja, frazowanie, problematyka emisyjna, wykańczanie dźwięków, dykcja, czy wreszcie muzykalność - oto tylko niektóre spośród wielu pułapek, w których niestety pogrążona jest większość młodych ludzi zabierających się za śpiewanie jazzu. W przypadku Stanisława Sojki wszystkie wymienione wyżej „pułapki” stanowią mocne jego strony. Bezbłędna intonacja - będąca zapewne wynikiem długotrwałej nauki gry na skrzypcach, gdzie jak wiadomo stanowi ona problem nr 1 i każdy skrzypek ma ucho na sprawy wysokościowe specjalnie wyczulone - otóż ta czystość intonacyjna śpiewania Sojki wraz z jego rodzajem głosu (niestety, nie znajduję odpowiednich przymiotników na jego określenie) powodują powstawanie wrażenia w słuchaczu, jakby ów problem gdzieś zniknął. Sojka ma dużą łatwość w tak zwanym „braniu dźwięku”. Bezbłędnie trafia we właściwą wysokość nie nadużywając tak często u innych spotykanych glissand i różnego rodzaju „podjazdów”, Ten sposób śpiewania ma u Sojki wszelkie dane rozwinąć się bardziej w kierunku instrumentalnym, co nie znaczy, że tylko ta droga rozwoju mogłaby mi się wydawać właściwą w jego wypadku. Posiadł przecież świetnie zdolność naśladowania różnych sław wokalistyki jazzowej, zdolność, która mu również pomogła w opanowaniu angielskiego (czy raczej amerykańskiego) akcentu, w taki sposób, że jego angielszczyzna absolutnie nie razi podczas występu, a jest to - jak sądzę - sprawa niebagatelna. Na tym etapie rozwoju artystycznego zdolność ta wydaje się być nieocenioną. Każdy młody, początkujący, stara się przecież zawsze naśladować swoich starszych, sławnych już kolegów. Staś Sojka robi to znakomicie, z dużym smakiem, bez parodiowania. Kiedyś na pewno z tego wyrośnie. Tymczasem jednak fascynacja Charlesem, Ellą Fitzgerald czy Stevie Wonderem jest tak silna, że trudno byłoby mu ot tak od razu stworzyć równie silny, własny styl. Powiedzieć o kimś, kto studiuje w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej, że jest muzykalny, to tak jakby pochwalić matematyka za to, że umie liczyć, jednak w przypadku Stanisława Sojki takie właśnie określenie jest w moim przekonaniu jak najbardziej na miejscu. Odnosi się to bowiem do jego - nazwijmy ją - muzykalności jazzowej, a tego, jak wiadomo w żadnej szkole nie uczą. Logika interpretowania jazzu jest w wielu przypadkach rozbieżna z zasadami interpretacji muzyki klasycznej, poważnej. Styl wykonawczy nie jest tu wynikiem wiekowych nieraz tradycji - wiąże się raczej z poszczególnymi nazwiskami solistów, czy zespołów jazzowych. Umiejętność podpatrzenia, wyłowienia z całej masy środków wykonawczych najbardziej odpowiednich dla siebie, jest podstawową zasadą uczenia się interpretacji muzyki jazzowej. Aby ją opanować - należy być przede wszystkim muzykalnym.
Nagranie zarejestrowane na tej płycie pochodzi z koncertu jaki się odbył 29 listopada 1978 r. w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej w Warszawie w ramach cyklu „Jazz w Filharmonii”. Płyta zawiera pierwszą część koncertu - w drugiej wystąpił zespół Extra Ball. Sojka po długich namowach zdecydował się wystąpić sam w pierwszej części, mimo, że nie było to wcześniej przewidziane: miał to być wspólny występ z zespołem podczas całego koncertu. Dla dodania młodemu artyście animuszu Prezes Andrzej Jaroszewski przeprowadził z nim na wstępie wywiad, który zakończony został efektownym okrzykiem „STANISŁAW SOJKA!”, a okrzyk ten z kolei otwiera spotkanie Państwa z naszą płytą…
Leszek Wójcik
PS. Jakby na potwierdzenie powyższych superlatywów (tekst był pisany w marcu 1979 r.) Stanisław Sojka został głównym laureatem konkursu wokalistów na Festiwalu w Lublinie, w maju 1979 r.
„Poljazz”
Stanisław Sojka - Don't You Cry
Poljazz, Z-SX-0694 / 1979
Biały Kruk Czarnego Krążka / Płyta subskrypcyjna
Tracklist:
a1. My God and I (Ray Charles)
a2. Jesus (traditional)
a3. Could You Believe (Al Jarreau)
a4. You've Got a Friend (Carole King)
b1. Let It Be (John Lennon/Paul McCartney)
b2. Summertime (George Gershwin)
b3. Isn't She Lovely (Stevie Wonder)
b4. Amazing Grace (spiritual)
Performed by
Stanisław Sojka: piano & vocals
Recorded live in November 29th, 1978 at National Philharminic Hall, Warsaw, by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Edited by Leszek Wójcik.
Cover design - Piotr Kłosek.
FLACzki-tracki, photos . . 161.9 MB (3% data repair) ®