piątek, 23 czerwca 2017

Polski Jazz Ensemble [1985]


Polski Jazz Ensemble
Poljazz, PSJ-141 / 1985

Tracklist:

a1. Song for Ewa (Stefański) | 7:51
a2. Spring Ballad (Sendecki) | 7:41
a3. Lonesome Dancer (Suchanek) | 7:16
a4. Bajka (Stefański) | 4:23
b5. Polonez (Żądło) | 5:52
b6. Substitute (Żądło) | 7:32
b7. Rosemary's Baby (Komeda) | 9:28

Personnel:
Leszek Żądło: tenor & soprano sax, flute
Adzik Sendecki: piano
Bronek Suchanek: double bass
Janusz Stefański: drums

Recordeed July 17, 1985, at Loft Studio in München.
Cover design - Ewa Kuncewicz.


FLACzki-tracki, photos . . 311.8 MB (3% data repair) ®

czwartek, 22 czerwca 2017

Laboratorium - No. 8 [1984]

.

Laboratorium - No. 8
Pronit, M-0013 / 1984

Tracklist:

a1. Florek i Faunek (Janusz Grzywacz) | 8:33
a2. Karolinka (Ryszard Styła) | 6:36
a3. Lato '80 (Janusz Grzywacz/Marek Stryszowski) | 4:31
b4. Szczęka w szklance, czyli jaja po wiedeńsku (Janusz Grzywacz) | 8:23
b5. No. 8 (Janusz Grzywacz) | 1:13
b6. Na kolana pastuszkowie (Janusz Grzywacz) | 9:43

Recorded in February 1984 at the Theatre STU studio, Kraków, by Jacek Mastykarz & Wojciech Siwiecki.

Personnel:
Janusz Grzywacz: piano, Rhodes, Polysix, Micro Moog, vocoder
Marek Stryszowski: vocal, alto & soprano sax
Ryszard Styła: guitar
Andrzej Mrowiec: drums
Krzysztof Olesiński: bass guitar
Jan Pilch: percussion, marimba
and guestly:
Jan Błędowski: violin (b4)
Melka: baby voice

Photos: Jacek Szmuc, cover design: Jacek Stokłosa
Price: 300 zł

FLACzki-tracki, photos . . 228.5 MB (3% data repair) ®

środa, 21 czerwca 2017

Laboratorium - Diver [1978]



Laboratorium - Diver
Helicon Records, HR 1003 / 1978

Tracklist:

a1. Beautifull Driver (Janusz Grzywacz)
a2. Lower Than Usual (Krzysztof Ścierański)
a3. Diver (Janusz Grzywacz)
b4. Late-Coming (Laboratorium)
b5. Soft Flamenco (Marek Stryszowski)

Personel:
Janusz Grzywacz: keyboards, leader
Marek Stryszowski: vocal, soprano & alto saxophones
Paweł Ścierański: electric & acoustic guitars
Krzysztof Ścierański: bass guitar
Mieczysław Górka: drums
Paweł Valde-Nowak: congas

Recorded over three nights in November 1977 at the Rotunda Jazz Club in Kraków by Andrzej Poniatowski.
Photos & cover design - Tomasz Tomaszewski.


FLACzki-tracki, photos . . 239.7 MB (3% data repair) ®

czwartek, 15 czerwca 2017

Adam Makowicz - Piano Vistas Unlimited [1977]



Adam Makowicz - Piano Vistas Unlimited
Helicon Records, HR 1001 / 1977

Tracklist:

a1. Giant Steps (John Coltrane) | 3:06
a2. My Scandinavian Dance (Adam Makowicz) | 5:33
a3. Shading (Adam Makowicz) | 3:47
a4. What Is This Thing Called Love (Cole Porter) | 3:59
a5. A Meloldy for Jan (Adam Makowicz) | 4:06
b6. Cherokee (Ray Noble) | 4:28
b7. Bessy (George Gershwin) | 5:54
b8. All the Things You Are (Jerome Kern) | 4:00
b9. Romances for Piano (Adam Makowicz) | 4:55
Track "Autumn Lullaby" placed on the sleeve (side B, nr 7) is absent in the album.


Performed by Adam Makowicz - piano.

Recorded at Polish Radio Studio in Warsaw, January 24, 1977 for Helicon Records by Andrzej Malczewski.
Produced by Jan A. Byrczek.
Cover design - Rafał Olbiński.


FLACzki-tracki, photos . . 165.5 MB (3% data repair) ®

wtorek, 13 czerwca 2017

Zbigniew Jaremko - Dedications [1986]

  

Zbigniew Jaremko - Dedications
Poljazz, PSJ-161 / 1986

Tracklist:
a1. Resound  | 6:20
a2. Walz for Billy  | 4:24
a3. Morning Tears  | 6:35
b4. Kaczałka  | 8:01
b5. Memory  | 7:19
b6. East Wall Rag  | 3:59

All tracks composed & arranged by Zbigniew Jaremko.

Personnel:
Zbigniew Jaremko: tenor & soprano saxes, piano, synthesizer, leader
Henryk Miśkiewicz: alto sax
Krzesimir Dębski: violin
Janusz Skowron: piano, synthesizer
Zbigniew Wrombel: double bass
Krzysztof Przybyłowicz: drums, percussion
Mieczysław Mazur: piano solo (b6)

Recorded in February-March 1986 at Polish Radio Poznań studio by Piotr Madziar & Jacek Frączek.
Cover design: Piotr Majewski.
Price: 450 zł.

FLACzki-tracki, photos . . 209 MB (3% data repair) ®

niedziela, 11 czerwca 2017

Wojtek Gogolewski - Niedokończona bajka o siedmiu zbójcach [1987]

   

Wojtek Gogolewski - Niedokończona bajka o siedmiu zbójcach
Poljazz, PSJ-194 / 1987

Tracklist:

A1. Niedokończona bajka o siedmiu zbójach
A2. Ballada o złotych włosach
A3. Polne granie
A4. Gap się gapiu, gap
A5. Ballada nocnych Marków
B6. Przedodlot
B7. Zadzwoń do mnie opowiem ci moje sny
B8. Kocham swoje złudzenia
B9. Grajek z Santa Cruz
B10.Preludium śpiącej Karoliny
B11.Dwie dramatyczne sikorki

All composed and performed by Wojtek Gogolewski - piano.

Recorded by Bogusław Radziak & Andrzej Puczyński in January 19-20, 1987 at Zamek Książąt Pomorskich, Szczecin, during the concerts.
Cover design - Lech Majewski.

FLACzki-tracki, photos . . 191 MB (3% data repair) ®

sobota, 10 czerwca 2017

Wojtek Gogolewski - Pełny spokój [1986]

   

Wojtek Gogolewski - Pełny spokój
Poljazz, PSJ-158 / 1986

Tracklist:
A1. Tylko powiedz tak
A2. Dwa serduszka, cztery oczy
A3. Właśnie dzwonię bo mam dzwonek
A4. Czwarty kwartet
A5. Mamy dom pod księżycem
B6. Dwie dramatyczne sikorki
B7. Pełny spokój
B8. Płaczki
B9. Jej rzęsy
B10.Zamiast wrzeszczeć

All except A2 (traditional) composed and performed by Wojtek Gogolewski: piano, synthesizers, harmonica, harp

Recorded in December 1985 at Polskie Radio Opole by Władysław Gawroński & Renata Szybka.
Cover design - Andrzej Tyszko.

FLACzki-tracki, photos, . . 172.4 MB (3% data repair) ®

piątek, 9 czerwca 2017

Andrzej Dąbrowski [1981]

   

Wokalistyka jazzowa jest sztuką niezmiernie trudną. I nic to, że niektórzy krytycy określają głos ludzki jako najbardziej elastyczny i wszechstronny instrument, który - zda się - omija wszelkie bariery dźwiękowe, zdolny jest imitować inne instrumenty, sięgać tych rejonów skali, jakich nie są w stanie osiągnąć saksofony, flety czy trąbki. W jazzie wokalistyka jest o tyle trudniejsza od śpiewu klasycznego, że tu właśnie dużą wagę przywiązuje się do tekstów i nastrojów. Wydaje się że obok czysto muzycznego przekazu (barwa, artykulacja, ogólna sprawność wokalna), w jazzie warstwa tekstowa ma swoje istotne znaczenie, jeśli zważymy, że tekst pieśni (lub piosenki) jest przecież nierozerwalnie związany z realiami życia, pracy, miłości, cierpienia i klęski - czyli wszystkiego tego, co przeżywali twórcy tej - czasem lepszej, czasem gorszej - poezji. W dodatku dla nie-Amerykanina sprawa się komplikuje, a dla Polaka w szczególności. Język angielski cechuje fraza krótka, zwięzła - jakby stworzona dla jazzu. Ponadto i intonacja i artykulacja nadają zdaniu odpowiedni sens - co jest w ogóle niespotykane w języku polskim. Dlatego też, to co pozornie naturalne w wykonaniu śpiewaków amerykańskich, czasem wydaje się nie do przebicia przez europejskich wokalistów. Tymczasem zdany się, że europejski. a w tym wypadku polski wokalista, znajduje klucz do rozszyfrowania tego rodzaju śpiewu. I chyba nie bez znaczenia jest fakt, że Andrzej Dąbrowski jest przede wszystkim m u z y k i e m, który znając język w jakim śpiewa, radzi sobie również doskonałe z jazzową frazą, artykulacją, swingowaniem.
Wielu zapewne melomanów „skreśliło” Andrzeja Dąbrowskiego jako człowieka jazzu, ulegając wszechpotężnej sugestii, iż może on śpiewać tylko przebojowe piosenki w rodzaju „Do zakochania jeden krok”, „Zielono mi” czy „Przygoda z Marią”. Tymczasem trzeba przecież pamiętać, że zarówno instrumentalna jak i wokalna kariera Andrzeja Dąbrowskiego zaczęła się od jazzu, zaś piosenka była tylko przejściową fascynacją; zresztą nie bez znaczenia, bowiem okres niemal wyłącznego uprawiania piosenki estradowej dał wokaliście przecież dużo: staż estradowy, udoskonalenie sztuki wokalnej i - co nie bez znaczenia - niemałą popularność. Gwoli przypomnienia, wypada choćby najbardziej skrótowo przypomnieć jazzową historię Andrzeja Dąbrowskiego. Urodzony w 1938 roku studiował na PWSM w Krakowie. Od 1957 roku znalazł się wśród najlepszych jazzmanów Polski. Grał m.in. z Kurylewiczem, Trzaskowskim, „Ptaszynem” Wróblewskim. Od końca lat 50-tych przez wiele lat nieprzerwanie dzierżył prymat wśród polskich perkusistów jazzowych. Występował (wciąż jeszcze jako perkusista) w całej Europie i poza kontynentem. Towarzyszył takim gwiazdom jak Don Ellis, Stan Getz, Lucky Thompson, Art Farmer. W 1966 r. wyjechał z grupą Michała Urbaniaka do Skandynawii, gdzie dokonał swego pierwszego nagrania wokalnego („I Got a Woman” - singiel nagrany dla norweskiej wytwórni Atlas). Po powrocie do kraju w 1969 r. wystąpił na JJ z towarzyszeniem Studia Jazzowego Polskiego Radia. I właśnie przełom lat 60-tych i 70-tych był momentem zwrotnym w karierze Andrzeja Dąbrowskiego, bowiem niemal całkowicie porzucił perkusję na rzecz śpiewania. Ten okres działania wokalisty jest dobrze znany wszystkim obserwatorom życia estradowego, toteż można tylko powiedzieć, że kiedy przed bodaj dwoma laty powrócił on do perkusji i jazzu nie była to zmiana rodzaju twórczości ani novum; był tylko powrót do tej muzyki, z jakiej „wyrósł” - jak mówią Anglosasi, „back to the roots”. Ów powrót okazał się wcale udany. Występy na Lubelskich Spotkaniach Wokalistów Jazzowych, na Jazz Jantarze, na Jazz Jamboree ‘80, wreszcie w USA w styczniu 1981 r. potwierdziły, że jest Andrzej Dąbrowski wokalistą par excellence jazzowym, że znakomicie radzi sobie z balladą i szybkimi standardami jazzowymi, w których potrafi zabłysnąć trudną przecież sztuką śpiewania scatem. Na płycie, którą pozwalamy sobie zaprezentować Państwu nagrano różne utwory, i te nastrojowe („Good Life”), jak i bardziej dynamiczne pozycje z repertuaru jazzowego („Bye, Bye, Blackbird” czy „Walkin’”).
Płyta jest rejestracją występu w klubie „Akwarium” w dniach 1-4.10.80r. Wokaliście towarzyszy zespół Pawła Perlińskiego. I chyba nie od rzeczy będzie podkreślenie roli tego zespołu, który trudną przecież rolę „akompaniowania” spełnił znakomicie: bez natarczywości ale i bez kompleksu wobec solisty; bez próby dominacji, ale z umiejętnością trafnego „rozegrania” partii instrumentalnych. Zresztą płyta powinna przemówić sama za siebie, bo kombinacja wokalistyki Andrzeja Dąbrowskiego i gry zespołu Perlińskiego wypada, jak mniemam, znakomicie.
Kazimierz Czyż

Andrzej Dąbrowski
Poljazz, PSJ-95 / 1981
Aquarium Live No 8
XXXVI płyta Klubu Płytowego / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Thou Swell (Rogers-Hart)
a2. The Good Life (Sacha Distel)
a3. I Was Felling Her About You (Charles George)
a4. By, By, Blackbird (Cole Porter)
b1. Walkin' (Carpenther)
b2. Like Someone in Love (Burke, Van Hensen)
b3. When I Fall in Love (Young-Heyman)
b4. Autumn Leaves (Cosma)

Personnel:
Andrzej Dąbrowski: vocal
& Kwintet Pawła Perlińskiego:
Paweł Perliński: piano
Marek Bliziński: guitar
Andrzej Olejniczak: tenor sax
Zbigniew Wegehaupt: double bass
Czesław Bartkowski: drums

Recorded in October 1-4, 1980 at Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński (MoReS) & Andrzej Sasin.
Pressed at Pronit (Pionki).

Photo - Romuald Zielazek.
Cover design - Ryszard Gruszczyński.


FLACzki-tracki, photos . . 231.4 MB (3% data repair) ®

czwartek, 8 czerwca 2017

Kwartet Zbigniewa Lewandowskiego - Gain [1984]

.


Kwartet Zbigniewa Lewandowskiego - Gain
Poljazz, PSJ-175 / 1984

Tracklist:
01. Mgły wachlarzem nie rozwiejesz (Jerzy Kaczmarek) | 6:34
02. Kosidło (Jerzy Kaczmarek) | 7:51
03. Continuous Fiesta (Piotr Baron) | 6:15
04. Wesoły traktor (Jerzy Kaczmarek) | 6:34
05. Leży Wojtek leży (Jerzy Kaczmarek) | 7:51
06. Green Barman (Jerzy Kaczmarek) | 6:12

Personnel:
Zbigniew Lewandowski: drums, leader
Jerzy Kaczmarek: piano, Roland JX3P
Piotr Baron: tenor & soprano sax
Mieczysław Jurecki: bass guitar

Recorded in July 1984 at Polskie Radio Szczecin by Przemysław Kućko & Bogusław Radziak.

FLACzki-tracki, marne coverki . . 264.6 MB (3% danych naprawczych) ®

środa, 7 czerwca 2017

Zbigniew Lewandowski - Zbigniew Lewandowski [1984]

 


Oto pierwsza płyta, którą sygnuje swym imieniem i nazwiskiem Zbigniew Lewandowski. Kim jest ten artysta? Gdy ukaże się powstająca właśnie „Encyklopedia polskiego jazzu" znajdziecie w niej zapewne taką - mniej więcej - notkę:
Zbigniew Lewandowski - urodzony w Chojnicach 17 IX 1951, syn aktorki i muzyka. Muzyk - perkusista, kompozytor, aranżer, leader. Uczeń średnich szkół muzycznych w Toruniu i Wrocławiu. Na profesjonalnej scenie jazzowej od 1970 roku. Kolejno w zespołach: Sami Swoi, Big-band Wrocław, Kwartet Pawła Tabaki, Septet Ryszarda Miśka, Spisek Sześciu, Crash, Four, String Connection, Super Blue, Kwartet Wojciecha Kamińskiego. Od 1982 leader własnych formacji. Laureat licznych nagród: zespołowych z w/w grupami i indywidualnych (m. in. Superstar na festiwalu w Münchengladbach). Liczne tournees zagraniczne. Nagrania: radiowe, telewizyjne i płytowe. Członek rzeczywisty Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego.
Przed dwoma laty uznał, że realizacja jego artystycznych idei wymaga stworzenia własnego zespołu. Dziś przewodzi trzem własnym formacjom, znajdując czas i ochotę na grę w grupach okazjonalnych. Niewątpliwie jedną z miar trudnej sztuki bycia leaderem jest umiejętność znajdywania właściwych partnerów. Ta oto płyta zdaje się dowodzić, że Zbyszek w pełni dojrzał do tej niełatwej roli. A warto tu dodać, że zasadniczy trzon personalny tej formacji (kwintet: Andrzej Przybielski, Piotr Baron, bracia Ścierańscy, Zbyszek) ukształtował się niemal ad hoc.
Jakim muzykiem jest Zbyszek? By najkrócej swe mniemanie wyrazić rzec trzeba - wybornym. Zresztą. posłuchajcie tej płyty... Niedawno w wywiadzie dla „Jazz Forum" Zbyszek powiedział że ideałem perkusisty byłby dlań muzyk jednoczący w sobie siłę i precyzję Billy'ego Cobhama, żywiołowość Tonny'ego Williamsa, muzykalność Jacka de Johnette'a oraz ekspresję Elvisa Jonesa... Posłuchajcie tej płyty...
Jaka jest ta płyta, jaka jest muzyka, którą na niej zapisano? Najprostsza i - tak sądzę - jedyna możliwa odpowiedź to: TU JEST CAŁY TEN JAZZ. Znajdziecie tu bowiem i riffowy temat i bluesowy feeling, klasyczny walking i funkowy drive, bogactwo brzmień akustycznych i z wielkim smakiem stosowaną elektronikę, precyzyjny aranż i wspaniałe partie solowe. A więc muzyka eklektyczna? Tak, ale trawestując znana anegdotę, rzec można: jakiż to wspaniały eklektyzm. Lub inaczej: ta płyta to znak czasu. tak jak jazz był, jest a i zapewne będzie znakiem czasu, w czym zawiera się jego jakże trudna do precyzyjnego nazwania tajemnica.
Kupcie tę płytę bez wahania. A gdy już będziecie ją mieć w domu rychło utwierdzicie się w przekonaniu, że oto jest z wami muzyka, z którą chce się obcować jak najczęściej. Muzyka, którą wykreował Zbyszek Lewandowski z przyjaciółmi.
Jan Mazur


PS. Wkrótce ukażą się recenzje. Przeczytajcie je uważnie. Bowiem nawet uwagi krytyczne (bo i takie zapewne się znajdą) będą stanowić potwierdzenie waszych własnych spostrzeżeń, a co za tym idzie uczynią muzykę zawartą na tej płycie jeszcze Wam bliższą.
JM

Zbigniew Lewandowski - Zbigniew Lewandowski
Poljazz, PSJ-126 / 1984

Utwory:
Strona „A”
1. Zmęczenie (Krzysztof Ścierański) | 7:40
2. Szkice Jesienne (Andrzej Przybielski) | 12:45

Strona „B”
3. The Lowest (Mieczysław Jurecki) | 3:50
4. Dźwięki z Czarnolasu (Paweł Ścierański) | 3:30
5. Plagiat Blues (Piotr Baron) | 11:15
6. Grota (Zbigniew Lewandowski) | 4:00

Muzycy:
Zbigniew Lewandowski - bębny, perkusja, syntezator
Andrzej Przybielski - trąbka, fluegelhorn
Piotr Baron - saksofon tenorowy
Paweł Ścierański - gitara
Mieczysław Jurecki - gitara basowa
Krzysztof Ścierański - gitara basowa
Andrzej Olejniczak - saksofon sopranowy, klarnet basowy
Jose Antonio Torres Babat - perkusja.

Aranże: Piotr Baron – A, B3. Mieczysław Jurecki - A2, B1. Paweł Ścierański - B2. Zbigniew Lewandowski - B4.

Zrealizowano w Polskim Radio w Szczecinie w dniach 9-15 i 25 września 1983 r. z wyjątkiem A1 „Zmęczenie") zrealizowanego w Polskim Radio we Wrocławiu w lutym 1983 r. Realizatorzy - Piotr Kubacki i Przemysław Kućko, utwór A1 - Władysław Rybarczyk i Zbigniew Jędrych.

Redakcja nagrania - Dorota Zamolska.
Projekt graficzny okładki i fot. - Jan Bortkiewicz.
Redakcja techniczna okładki - Tomasz Kisielnicki.

Flaczki-tracki, skany . . 263.8 MB (3% danych naprawczych) ®

wtorek, 6 czerwca 2017

Swing Session - Aquarium Live No.6 [1979]

   

Z inicjatywy młodego pracownika firmy Decca Record Company, a zarazem wielkiego entuzjasty muzyki jazzowej, Johnna Hammonda, w 1933 roku zawiązał się zespół złożony z pięcioosobowej sekcji blachy, czterech saksofonów, gitary, kontrabasu i fortepianu. Na jego czele stanął 24-letni klarnecista Benjamin David Goodman. Początki byty trudne: po dwóch miesiącach występów w Billy Rose's Music Hall w Nowym Jorku orkiestra otrzymała wymówienie; finansowany przez National Biscuit Company cykliczny program radiowy "Let's Dance", w którym udział stanowił jedyne regularne źródło dochodów muzyków, istniał tylko przez 20 tygodni; kolejna praca, w Roosevelt Hotel, trwała zaledwie dwa tygodnie. Dalszych propozycji nie było - Nowy Jork okazał się nagle dla młodego bandleadera miastem bez perspektyw. Nie pozostało nic innego tylko wyruszyć na zachód. Ale droga do Kalifornii, przerywana sporadycznymi koncertami w kilku miastach, okazała się jednak jednym pasmem niepowodzeń i nieporozumień, bo orkiestra nie grała "normalnych" kawałków do tańca. Zła passa skończyła się w sierpniu 1935: w Palomar Ballroom w Los Angeles nie mający nic już do stracenia muzycy poszli na całość - entuzjazm na widowni przeszedł najśmielsze oczekiwania. Ten dzień dał początek nowej epoce w muzyce jazzowej - epoce swingu. Warto dodać, że pełna nazwa zespołu Goodmana brzmiała: Benny Goodman and His Swing Band.

Ale swing to nie tylko nazwa epoki, której zmierzch nastąpił 10 lat później - to także nieodrodny chociaż niemożliwy do jednoznacznego i autorytatywnego zdefiniowania składnik muzyki jazzowej. "To jest doprawdy prosta rzecz - powiedział kiedyś perkusista Jo Jones - ale są takie sprawy, których nie sposób wyrazić słowami... Najlepszym sposobem, by zrozumieć czym jest swingowanie jest to, czy gra się z uczuciem, czy bez niego. To taka różnica jak pomiędzy szczerym a nieszczerym uściśnięciem ręki". Krytyk Henry Pleasant mógłby uzupełnić tutaj wypowiedź Jonesa, porównując swing do samolotu odrywającego się od ziemi i szybującego w powietrzu. Ciągle powtarzające się obrazowe, niekiedy ocierające się o metafory, próby wyjaśnienia tego zjawiska zwracają uwagę na takie czynniki jak uczciwość muzyka w stosunku do słuchacza, lekkość i swoboda. Tych cech nie można zarejestrować na papierze nutowym - mamy więc do czynienia z pewną wrodzoną dyspozycją psychiczną, bez której granie jazzu nie jest możliwe.

Chronologicznie epoka swingu stanowi cezurę pomiędzy stylami tradycyjnymi - nowoorleańskim i chicagowskim - a nowoczesnymi. zgodnie współegzystują w muzyce tego okresu elementy starego, oczywiście poddane odpowiednim zabiegom adaptacyjnym, jak i pewne nowe cechy, których pełne rozwinięcie nastąpiło nieco później. Epoka swingu zasługuje także na miano "Złotego Wieku" jazzu; nigdy bowiem w historii tego gatunku związek z masową publicznością nie był tak silny. W tysiącach lokali i hoteli wszelkich możliwych kategorii grały do tańca orkiestry jazzowe. Przyczyniły się one do wielkiej emancypacji muzyki określanej przymiotnikami "dzika", "prymitywna" lub "rasowa". Epoka swingu to także czas znakomitych solistów, takich jak Lester Young, Coleman Hawkins, Chu Berry, Herschel Evans, Johnny Hodges, Bunny Berigan, Roy Eldridge, Fats Waller, Teddy Wilson czy Gene Krupa.

W krótkiej historii polskiego jazzu to ogniwo pośrednie faktycznie nie istniało. Jeszcze do niedawna przeprowadzenie granicy pomiędzy "tradycjonalistami" a "modernistami" nie przedstawiało większej trudności. Sytuacja sie skomplikowała, gdy w 1977 roku na "Złotej Tarce" wystąpił zespół o nazwie Swing Session, zorganizowany ad hoc, wyłącznie z okazji tej imprezy, przez trębacza Henryka Majewskiego, lidera naszego czołowego zespołu jazzu tradycyjnego Old Timers. Być może, Majewski potrzebował na chwilę oderwać się od granej przez wiele lat muzyki - Old Timers istnieje od 1966, a wcześniej były przecież Warszawscy Stompersi - a może po prostu pragnął sprawdzić się w innym stylistycznie gatunku jazzu. Pomysł okazał sie na tyle atrakcyjny, że do współpracy pozyskał on - oprócz sekcji rytmicznej Old Timers, Tadeusza Federowskiego, Jerzego Stawarza i Henryka Stefańskiego - puzonistę Stanisława Cieślaka oraz trzech zdecydowanych "modernistów", Włodzimierza Nahornego (fortepian) i dwóch saksofonistów z nieistniejącego już zespołu Jazz Carriers, Henryka Miśkiewicza i Zbigniewa Jaremkę.

Rok później na "Złotej Tarce '78" Swing Session pojawił sie ponownie, ale w nieco zmienionym składzie: Cieślaka zastąpił Andrzej Piela, a Nahornego - Paweł Perliński.

Żaden z muzyków właściwie nie potrzebuje rekomendacji. Wystarczy tylko przypomnieć, że sekcja rytmiczna Old Timers jest niejako Polską Reprezentacyjną Sekcją Rytmiczną, akompaniującą wykonawcom zagranicznym, którzy przyjeżdżają bez własnego zespołu; Perliński stale współpracuje z Januszem Muniakiem, a Jaremko z Miśkiewiczem są głównymi filarami popularnej i cieszącej się sporym uznaniem grupy Sun Ship. Reasumując, zarówno warstwa rytmiczna jak i melodyczna zostały więc obsadzone przez pierwszorzędnych instrumentalistów, legitymujących się dużym doświadczeniem i niebagatelnym dorobkiem.

Swing Session został natychmiast dostrzeżony przez krytykę i ciepło przyjęty przez publiczność - rezultaty tych okazjonalnych sesji spodobały się widocznie samym muzykom, skoro przyczyniły się do częstszych wspólnych spotkań. Efektem jednego z nich jest właśnie ta płyta. Znajdujące się na niej cztery utwory lepiej niż wszelkie słowa i wyjaśnienia określają repertuar zespołu: blues napisany przez Oscara Pettiforda, popularna i lubiana przez jazzmanów piosenka Cole Portera oraz dwie stylowe kompozycje Jaremki i Majewskiego. Utrzymane w konwencji bluesa "Swinging Till the Girl Come Home" i "Specially for You" stanowią doskonały punkt wyjściowy do popisów solistycznych poszczególnych muzyków; "Z przeniesienia" i "What Is This Thing Called Love?" wskazują natomiast, że skład instrumentalny Swing Session nie jest bynajmniej dziełem przypadku - tworzy on minimum niezbędne do uzyskania brzmienia bigbandowego.

Naturalnie, sami słuchacze najwłaściwiej ocenią tę płytę - najlepszym i "najzdrowszym" kryterium będzie to, czy po pierwszym przesłuchaniu zechcą do niej powrócić. Warto jednak spróbować, gdyż jest to moim zdaniem udana próba zbliżenia się polskiego zespołu do wiecznie młodej i wciąż żywej epoki swingu.
Jerzy A. Rzewuski

Swing Session - Aquarium Live No. 6
Poljazz, Z-SX 0705 / 1979
Biały Kruk Czarnego Krążka / XXXI płyta Klubu Płytowego PSJ

Tracklist:
a1. Swinging Till the Girl Come Home (Oscar Pettiford) | 11:40
a2. Z przeniesienia (Zbigniew Jaremko) | 6:00
b3. Specially for You (Henryk Majewski) | 11:53
b4. What Is This Thing Called Love (Cole Porter) | 7:45

Personnel:
Henryk Majewski: trumpet
Zbigniew Jaremko: tenor sax
Henryk Miśkiewicz: alto sax
Andrzej Piela: trombone
Paweł Perliński: piano
Henryk Stefański: guitar
Jerzy Stawarz: double bass
Tadeusz Fedorowski: drums

Recorded February 26 - March 4, 1979 at Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.

Cover design - Piotr Klusek

FLACzki-tracki, photos . . 235 MB (3% data repair) ®

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Sun Ship - Aquarium Live no.5 [1978]

   


Nasz jazzowy świat ma ostatnimi czasy tendencję do kurczenia się - już to dlatego, że wielu uznanych muzyków występuje na gościnnych tournees za granicą, już to z tej przyczyny, że wielu rezygnuje z wykonawstwa i przestaje czynnie uczestniczyć w ruchu jazzowym.
Z tym większym zainteresowaniem jazzfan śledzi to, co rodzi się nowego na jazzowej scenie, jak radzą sobie i co grają nowopowstałe młode grupy. Bo przecież właśnie ci młodzi muzycy tworzą wizję przyszłości polskiego jazzu.
Toteż, kiedy roznosi się wieść, że w warszawskim klubie „Akwarium” gra SUN SHIP, trzeba biec i posłuchać! A co słychać?
Z estrady płynie muzyka żywiołowa, świeża i młodzieńcza, choć jakże już dojrzała pomimo młodego wieku muzyków. Nowoczesny jazz, bez tak typowej do niedawna wśród młodych grup minoderii, przejrzysty - bez również typowej skłonności do tzw. „integracji brzmienia”, która oznacza praktycznie czynienie wielkiego - choć „zintegrowanego” - hałasu. Jest to jazz nowoczesny, chociaż klasycznie znajomy i bliski. To nie są owe, jakże charakterystyczne dawniej dla jazzowej młodzieży próby grania trochę na oślep, a trochę z modą. To są prawdziwi jazzmeni, którzy zgłębili dokładnie tajniki jazzu nowoczesnego i co ciekawsze powrócili „do źródeł”, a w tym wypadku cofanie się w chronologii oznacza postęp w sztuce - jazzowej. I choć wielu muzyków, polskich muzyków, odżegnuje się od jakichkolwiek wpływów, Sun Ship przyznaje się do swych inspiracji zarówno muzyką jak i deklaracjami programowymi. Tu warto zastrzec, że wszyscy są gruntownie wykształceni, co pozwala im na większą i bardziej twórczą selektywność w materiale muzycznym. Ich penetracja w tajniki jazzu sięga dalej niż tylko „podbieranie” wzorów Coltrane'a, Davisa, Silvera, Jarretta czy Corei: wchłonęli to, co było im potrzebne dla stworzenia własnej muzyki - choć zapewne wielu słuchaczy dostrzeże pewne asocjacje stylistyczne. Czasem nadmiar erudycji przeszkadza w graniu „własnej” muzyki. W tym wypadku znajomość jazzowej literatury i własne spojrzenie na sprawy sztuki jazzu, ba - muzyki w ogóle - dało efekt znakomity.
Bezsensownym byłoby opisywanie muzyki, jaką gra Sun Ship, skoro akurat mamy w ręku tę oto płytę i za chwilę położymy ją na talerzu gramofonu, by przekonać się o jej wartości samemu. A przy tym doznać przeżyć dostępnych tylko jazzfanowi.
Ale warto wspomnieć jak zbudowany został ten SŁONECZNY S'I'ATEK i jaki kurs żeglugi obrał.
Ci, którzy są zorientowani w wydarzeniach jazzowych w Polsce, wiedzą doskonale, że Sun Ship powstał przez „pączkowanie”, tzn, przez oderwanie się od znanej i uznanej grupy Extra Ball, która widzieliśmy na „Jazzie nad Odrą”, na Jazz Jamboree, i która nagrała płytę. (Nawiasem mówiąc, duchowy przywódca Sun Ship, pianista Władysław Sendecki był również współtwórca Extra Ballu).
On to właśnie, wraz z saksofonistą Andrzejem Olejniczakiem, na początku 1978 roku dokonali swoistej secesji, bowiem zdecydowali, że dotychczasowe granie nie daje im wystarczającej satysfakcji. Dołączyli do nich dwaj inni muzycy: perkusista Marek Stach oraz basista Witold Szczurek. Jak mówi „Adzik” Sendecki, chcieli odejść od grania rockowych rytmów, oo terroru formy, żelaznej i jakby wymuszonej dyscypliny grania jazz-rockowego. Szczegółowość i skrupulatność muzyki niemal dokładnie aranżowanej przestała ich interesować. Im chciało się czegoś innego: jazzu swobodnego, nieskrępowanego. Nie żeby mieli od razu rezygnować z rockowych, „ósmawkowych” rytmów, ale by mieć więcej miejsca w przestrzeni muzycznej, by swobodniej w niej oddychać.
I tak się stało. Sun Ship gra lekko, swobodnie choć przecież też nie bez organizacji formy; wciąż jednak pozostaje dużo miejsca dla muzyków do „wygrania się”.
To, w moim przekonaniu jest piękne: kiedy ci, na których dziś wzorują się młodzi, odeszli od tego, co stworzyli, i gonią za modą typu „fanky” - właśnie młodzi grają tę muzykę najpiękniejszą i najzdrowszą bo nasyconą tyleż intelektualizmem co emocją, błyskotliwą, głęboką, porażającą słuchacza ekspresją. To nie panegiryk - to tylko refleksja optymisty; młodzi mogą wiele. I wciąż idą do przodu. Nie zamykają w ciasnej skorupie, jeno szukają wciąż (bez wzorów!) coraz to lepszej i nowej muzyki. Jak powiedział Jan Ptaszyn Wróblewski - Sun Ship jest bodaj pierwszym z młodych zespołów, jaki zdołał przełamać kryzys tego, co popularnie nazywa się smażeniem we własnym sosie, czyli przeskoczył barierę tak szkodliwej w sztuce „splendid isolation”. Oto w lipcu miejsce Andrzeja Olejniczaka zajął znany muzyk, Zbigniew Jaremko.
Ta zmiana przyniosła wiele nowego. Nastąpiło zderzenie dużego doświadczenia z młodzieńczą żywiołowością, głodem poznania. Musieli się nawzajem uczyć od siebie - a nauka ta, jak wykaże niniejsza płyta, dała rezultaty znakomite.
I chociaż. w klubie Akwarium, gdzie dokonano tych nagrań. Sun Ship grał znacznie bogatszy program, wybór utworów prezentowanych na płycie może być . uznany za reprezentatywny. Głównie dlatego, że są. to wyłącznie kompozycje własne, bowiem zespół chciał po prostu dać słuchaczowi płyty wyobrażenie, dokąd prowadzą drogi grupy. Bo chociaż Sun Ship gra także obce utwory, ambicją zespołu jest stworzenie „własnej klasyki”, a więc, rzec można, przejście na własny język.
Na prezentowanej płycie znajdziemy tedy pięć utworów, z których dwa uważa zespół za „centralne” - JARMARK Zbigniewa Jaremki oraz ZŁODZIEJKĘ Sendeckiego i Olejniczaka. Dlaczego centralne? Dlatego, że mają najbardziej rozbudowaną formę, są najbardziej skomplikowane architektonicznie. JARMARK to kompozycja z żartobliwym, przewrotnym wręcz tematem, zamknięta w repryzowej formie łukowej, pozwalająca jednak muzykom na „pogranie sobie” w solówkach ad libitum. ZŁODZIEJKA jest również utworem o rozwiniętej formie. Ponadto mamy tu walczyk DOSIA DOSIA grany w trio (bez saksofonu) i skomponowany, jak sądzę, przez Sendeckiego dla żony Doroty, i mający tylko jedno solo - pianisty. Całość utrzymana w koncepcji harmonii evansowskiej. Z kolei TINO to - proszę zwrócić uwagę - ballada w metrum 4/4 + 5/4 (broń Boże nie 9/4!!!). Tu największą rolę odgrywa brzmienie, barwa - po prostu dźwięk. Temat na kontrabasie arco gra kompozytor Witold Szczurek, on jest też jedynym solistą.
Płyty zresztą właściwie nie należy rekomendować, uważam bowiem, że kwartet Sun Ship jest jednym z najlepszych zespołów, jakie mogliśmy ujrzeć i usłyszeć w Akwarium.
A zresztą - proszę posłuchać płyty. Jeśli komentarz ten. nie będzie bliski odczuciem słuchacza - tym gorzej dla komentarza... i autora.
Kazimierz Czyż

Sun Ship - Aquarium Live no.5
Poljazz, Z-SX0686 / 1978
XXVII płyta Klubu Płytowego PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Jarmark (Zbigniew Jaremko)
a2. Dosia, Dosia (Władysław Sendecki)
b3. Tino (Witold Szczurek)
b4. Złodziejka (Andrzej Olejniczak)
b5. Radkowi (Andrzej Olejniczak)

Personnel:
Zbigniew Jaremko: tenor & soprano saxes
Władysław Sendecki: keyboards
Witold Szczurek: double bass
Marek Stach: drums

Recorded live August 18-20, 1978 at the Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Photo & cover design - Piotr Kłosek.


FLACzki-tracki, photos . . 224.2 MB (3% data repair) ®

niedziela, 4 czerwca 2017

Old Timers – Aquarium Live No. 4 [1977]

   



Old Timers – Aquarium Live No. 4
Poljazz, Z-SX-0672 / 1977
Klub Płytowy PSJ No XXVI / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Shem-Me-Sha-Wabble (Spencer Williams)
a2. If I Had You (Jimmy Campbell / Reg Connelly)
a3. Memories of You (Eubie Blake)
a4. Struttin' with Some Barbecue (Lil Hardin)
b5. Squaty Roo (Johnny Hodges)
b6. Do You Know What It Means to Miss New Orleans (Louis Alter)
b7. In the Mood (Joe Garland)

Personnel:
Henryk Majewski: trumpet, leader
Janusz Kwiecień: clarinet
Zbigniew Konopczyński: trombone
Tomasz Ochalski: piano
Jerzy Stawarz: double bass
Henryk Stefański: banjo, guitar
Tadeusz Fedorowski: drums

Recorded at "Akwarium" Jazz Club in Warsaw on July 1st and 2nd, 1977 by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Photo & cover design - Piotr Kłosek.


FLACzki-tracki, photos . . 223 MB (3% data repair) ®

sobota, 3 czerwca 2017

Extra Ball - Aquarium Live nr. 3 [1978]

   

Płyta ta jest jedną z pierwszych pozycji z serii „Jazz w "Akwarium". Decyzja o poświęceniu jej temu zespołowi nie była ryzykiem, bowiem grupa "Extra Ball" działająca od 1974 roku zgodnie uważana była za jedną z ciekawszych jeśli chodzi o młodsze pokolenie naszych jazzmanów. Była - ponieważ w kilka miesięcy po nagraniu utrwalonym na tej właśnie płycie - zespół przestał istnieć. Powstała nowa grupa "Extra Ball", w której ze starego składu pozostał jedynie jej leader i gitarzysta - Jarosław Śmietana. Jest więc to nagranie jednym z ostatnich śladów działalności starego "Extra Ballu". Oto muzycy, którzy tworzyli grupę w końcowej fazie jej działalności: Jarosław Śmietana - leader, gitara, Władysław Sendecki - fortepian elektryczny, Andrzej Olejniczak - saksofon altowy i sopranowy, Jan Cichy - gitara basowa i Marek Stach - perkusja.
Zespół uprawiał jazz tkwiący w tak zwanym głównym nurcie rozwojowym tej muzyki. Oprócz własnych kompozycji były w jego repertuarze powszechnie znane standardy - czego odzwierciedleniem jest zestawienie utworów na tejże płycie. Już po kilku taktach słuchania nietrudno zorientować się iż muzyka podporządkowana jest tu pewnym dyscyplinom brzmieniowym, z góry zaplanowanym założeniom aranżacyjnym. Najprawdopodobniej metoda aranżacyjna polegała tu - podobnie jak to ma miejsce w większości zespołów jazzowych typu combo - na tak zwanym "head arrangement" - czyli po prostu na ustnym porozumieniu między muzykami i ustaleniu kiedy i co mają grać. W wypadku "Extra Ballu" to porozumienie dotyczy nie tylko rozplanowania przebiegu czasowego utworu, lecz również spraw brzmieniowych, barwowych. Dzięki temu utwory są bardzo urozmaicone, znać w nich pewną staranność. Owe skłonności do jak najszerzej pojętego opracowywania poszczególnych pozycji repertuaru wynikają być może z faktu, że wszyscy wymienieni wyżej muzycy są związani z Państwową Wyższą Szkołą Muzyczną w Katowicach, w której aranżacja jest jednym z głównych przedmiotów Wydziału Muzyki Rozrywkowej. Nie znaczy to bynajmniej iż jest to muzyka skrępowana całą masą ustaleń aranżacyjnych, wygrana, bez tak istotnego w jazzie elementu ryzyka, przygody. Opracowania te bowiem są, czy raczej były, w wypadku "Extra Ballu" robione z pełną świadomością własnych możliwości muzycznych. A możliwości te nie są wcale skąpe! Przeciwnie. Zespół tworzyli muzycy, z których niemal każdy miał skłonności w stronę jazzowej wirtuozerii, a do tego - jak wiadomo - nie wystarczy po prostu umieć szybko grać, nie wystarczają czysto fizjologiczne zdolności manualnego opanowania instrumentu, gdyż muzyk jazzowy oprócz roli odtwórcy pełni zarazem rolę twórcy tego co gra, improwizuje. Bywają, oczywiście, sytuacje kiedy wykonawcy jazzowi kopiują cudze chorusy niemalże "nuta w nutę" - są one jednak natychmiast demaskowane przez bardziej osłuchanych odbiorców i żywot jazzowy takich kopistów jest na ogół bardzo krótki. W wypadku "Extra Ballu" mamy do czynienia z muzykami, z których każdy stara się szukać własnych, oryginalnych rozwiązań w budowaniu frazy - mimo dość znacznych śladów inspiracji płynących z najlepszych wzorców światowego jazzu. Wydaje mi się, że jest to najbardziej rzetelna, najwłaściwsza postawa młodych muzyków jazzowych wobec ich pracy, tym bardziej, że margines dowolności, jaki tego rodzaju podejście pozostawia każdemu z nich, i tak jest wystarczająco szeroki, aby znalazło się w nim miejsce na tak zwaną indywidualność artystyczną. Najlepszym tego dowodem instrumentaliści "Extra Ballu". Płyta ta - zawierająca jedną z ostatnich dokumentacji dźwiękowych zespołu (co siłą rzeczy niesie pewną dozę smutku) - pozwala jednak optymistycznie przypuszczać, że o każdym z muzyków będących jej bohaterami nieraz jeszcze będzie się mówiło (i to dobrze!) w naszym jazzowym światku.
Leszek Wójcik

Extra Ball - Aquarium Live nr. 3
Poljazz Z-SX-0671 / 1978
XXV płyta Klubu Płytowego PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Dobry rok (Jarosław Śmietana, Władysław Sendecki)
a2. Atlantis (McCoy Tyner)
b3. Słoneczny poranek (Jarosław Śmietana, Władysław Sendecki)
b4. Stella by Starlight (Rogers/Heart)

Personnel:
Jarosław Śmietana: guitar
Władysław Sendecki: Fender piano
Andrzej Olejniczak: tenor & soprano saxes
Jan Cichy: bass guitar
Marek Stach: drums

Recorded November 1-4, 1978 at Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Photos & cover design - Piotr Kłosek.


FLACzki-tracki, photos . . 256.1 MB (3% data repair) ®

piątek, 2 czerwca 2017

Mainstream & Kisa Magnusson - Aquarium Live No. 2 [1977]



Mainstream & Kisa Magnusson - Aquarium Live No. 2
Poljazz, Z-SX 0670 / 1977
Biały Kruk Czarnego Krążka / XXIV płyta Klubu Płytowego PSJ

Tracklist:

a1. No Objection (B. Egerbladh, S. Heine)
a2. Blues Eyes (B. Egerbladh, K. Krog)
a3. Ramblin' (M. Smith)
b4. Pitiful (R-M. McCoy, C. Singleton)
b5. You've Got a Hot Line to My Heart (B. Egerbladh, S. Heine)
b6. I'm Pushin' You Out (B. Egerbladh, F. Cowan)

Personnel:
Jan Ptaszyn Wróblewski: tenor sax
Wojciech Karolak: Hammond organ
Marek Bliziński: guitar
Czesław Bartkowski: drums
Kisa Magnusson: vocal

Recorded May 30-31, 1977 at Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.

Photo - Jerzy Kazimierczak, cover design – Krzysztof Jusewicz


FLACzki-tracki, photos . . 267.5 MB (3% data repair) ®

czwartek, 1 czerwca 2017

Laboratorium - Aquarium Live No 1 [1977]



Laboratorium – Aquarium Live No. 1
Poljazz, Z-SX 0669 / 1977
XXIII płyta Klubu Płytowego PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Struktura przestrzeni (Laboratorium)
a2. Taki ładny i przyjemny (Janusz Grzywacz)
b3. Bzdrągol (Laboratorium)
b4. Flamenco na miękko (Marek Stryszowski)
b5. Dziewięcił (Janusz Grzywacz/Mieczysław Górka)

Personnel:
Janusz Grzywacz: keyboards
Marek Stryszowski: vocal, soprano sax
Paweł Ścierański: guitar
Krzysztof Ścierański: bass guitar
Mieczysław Górka: drums
Paweł Valde-Nowak: congas

Recorded in September 22-23, 1977 at Jazz Club "Aquarium", Warszawaby Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.

Cover design - Krzysztof Jusewicz.


FLACzki-tracki, photos . . 223.1 MB (3% data repair) ®

Zbigniew Wegehaupt - Sake [1977]

   

Zbigniew Wegehaupt - Sake
Poljazz, PSJ-129 / 1977

Tracklist:

a1. Zambuco (Zbigniew Wegehaupt)
a2. Domonikowi W. (Zbigniew Wegehaupt)
a3. Four Roses (Zbigniew Wegehaupt)
b1. Sake (Czesław Bartkowski, Zbigniew Wegehaupt)
b2. Manana (Zbigniew Wegehaupt)
b3. Song for Elvin Jones (Zbigniew Wegehaupt)

Personnel:
Andrzej Olejniczak: tenor sax (a1, 2) soprano sax (a3)
Henryk Miśkiewicz: alto sax (b2, 3)
Janusz Skowron: piano
Czesław "Mały" Bartkowski: drums
Zbigniew Wegehaupt: double bass

Side A recorded in July 1983 at M-1 Studio, side B in January 1984 at S-1 Studio, Warsaw, by Jacek Szymański, Waldemar Walczak.
Cover design - Antoni Rodowicz.


FLACzki-tracki, photos . . 262.7 MB (3% data repair) ®