Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wł. Sendecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wł. Sendecki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 grudnia 2017

Extra Ball - Aquarium Live nr. 3 [1978]

   

Płyta ta jest jedną z pierwszych pozycji z serii „Jazz w "Akwarium". Decyzja o poświęceniu jej temu zespołowi nie była ryzykiem, bowiem grupa "Extra Ball" działająca od 1974 roku zgodnie uważana była za jedną z ciekawszych jeśli chodzi o młodsze pokolenie naszych jazzmanów. Była - ponieważ w kilka miesięcy po nagraniu utrwalonym na tej właśnie płycie - zespół przestał istnieć. Powstała nowa grupa "Extra Ball", w której ze starego składu pozostał jedynie jej leader i gitarzysta - Jarosław Śmietana. Jest więc to nagranie jednym z ostatnich śladów działalności starego "Extra Ballu". Oto muzycy, którzy tworzyli grupę w końcowej fazie jej działalności: Jarosław Śmietana - leader, gitara, Władysław Sendecki - fortepian elektryczny, Andrzej Olejniczak - saksofon altowy i sopranowy, Jan Cichy - gitara basowa i Marek Stach - perkusja.
Zespół uprawiał jazz tkwiący w tak zwanym głównym nurcie rozwojowym tej muzyki. Oprócz własnych kompozycji były w jego repertuarze powszechnie znane standardy - czego odzwierciedleniem jest zestawienie utworów na tejże płycie. Już po kilku taktach słuchania nietrudno zorientować się iż muzyka podporządkowana jest tu pewnym dyscyplinom brzmieniowym, z góry zaplanowanym założeniom aranżacyjnym. Najprawdopodobniej metoda aranżacyjna polegała tu - podobnie jak to ma miejsce w większości zespołów jazzowych typu combo - na tak zwanym "head arrangement" - czyli po prostu na ustnym porozumieniu między muzykami i ustaleniu kiedy i co mają grać. W wypadku "Extra Ballu" to porozumienie dotyczy nie tylko rozplanowania przebiegu czasowego utworu, lecz również spraw brzmieniowych, barwowych. Dzięki temu utwory są bardzo urozmaicone, znać w nich pewną staranność. Owe skłonności do jak najszerzej pojętego opracowywania poszczególnych pozycji repertuaru wynikają być może z faktu, że wszyscy wymienieni wyżej muzycy są związani z Państwową Wyższą Szkołą Muzyczną w Katowicach, w której aranżacja jest jednym z głównych przedmiotów Wydziału Muzyki Rozrywkowej. Nie znaczy to bynajmniej iż jest to muzyka skrępowana całą masą ustaleń aranżacyjnych, wygrana, bez tak istotnego w jazzie elementu ryzyka, przygody. Opracowania te bowiem są, czy raczej były, w wypadku "Extra Ballu" robione z pełną świadomością własnych możliwości muzycznych. A możliwości te nie są wcale skąpe! Przeciwnie. Zespół tworzyli muzycy, z których niemal każdy miał skłonności w stronę jazzowej wirtuozerii, a do tego - jak wiadomo - nie wystarczy po prostu umieć szybko grać, nie wystarczają czysto fizjologiczne zdolności manualnego opanowania instrumentu, gdyż muzyk jazzowy oprócz roli odtwórcy pełni zarazem rolę twórcy tego co gra, improwizuje. Bywają, oczywiście, sytuacje kiedy wykonawcy jazzowi kopiują cudze chorusy niemalże "nuta w nutę" - są one jednak natychmiast demaskowane przez bardziej osłuchanych odbiorców i żywot jazzowy takich kopistów jest na ogół bardzo krótki. W wypadku "Extra Ballu" mamy do czynienia z muzykami, z których każdy stara się szukać własnych, oryginalnych rozwiązań w budowaniu frazy - mimo dość znacznych śladów inspiracji płynących z najlepszych wzorców światowego jazzu. Wydaje mi się, że jest to najbardziej rzetelna, najwłaściwsza postawa młodych muzyków jazzowych wobec ich pracy, tym bardziej, że margines dowolności, jaki tego rodzaju podejście pozostawia każdemu z nich, i tak jest wystarczająco szeroki, aby znalazło się w nim miejsce na tak zwaną indywidualność artystyczną. Najlepszym tego dowodem instrumentaliści "Extra Ballu". Płyta ta - zawierająca jedną z ostatnich dokumentacji dźwiękowych zespołu (co siłą rzeczy niesie pewną dozę smutku) - pozwala jednak optymistycznie przypuszczać, że o każdym z muzyków będących jej bohaterami nieraz jeszcze będzie się mówiło (i to dobrze!) w naszym jazzowym światku.
Leszek Wójcik

Extra Ball - Aquarium Live nr. 3
Poljazz Z-SX-0671 / 1978
XXV płyta Klubu Płytowego PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Dobry rok (Jarosław Śmietana, Władysław Sendecki)
a2. Atlantis (McCoy Tyner)
b3. Słoneczny poranek (Jarosław Śmietana, Władysław Sendecki)
b4. Stella by Starlight (Rogers/Heart)

Personnel:
Jarosław Śmietana: guitar
Władysław Sendecki: Fender piano
Andrzej Olejniczak: tenor & soprano saxes
Jan Cichy: bass guitar
Marek Stach: drums

Recorded November 1-4, 1978 at Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Photos & cover design - Piotr Kłosek.


FLACzki-tracki, photos . . 256.1 MB (3% data repair) ®

piątek, 1 grudnia 2017

Extra Ball - Birthday [1976]

   

EXTRA BALL należy do odkryć jazzowych ostatnich lat. Jego młodzi członkowie pojawiali się na polskiej scenie jazzowej jeszcze jako półamatorzy, jednak jako prawdziwy start grupa podać może festiwal „Jazz nad Odrą” w 1974 roku. W tym najpoważniejszym polskim konkursie jazzowym „Extra Ball” zyskał drugą, zaś rok później pierwszą nagrodę. Także poszczególni muzycy tworzący zespół szczycą się zwycięstwami we wrocławskim konkursie: Jan Cichy w roku 1974, Jarosław Śmietana w 1974 i 1975, Władysław Sendecki w 1975 zaś Andrzej Olejniczak w 1976 roku. Koncerty zespołu spotkały się z gorącym przyjęciem krytyki, stwierdzającej iż: „To jedyna nasza grupa, która może stanąć śmiało za zespołem Namysłowskiego” (JAZZ nr 5/1976). Opinie fachowców zbieżne są tu z upodobaniami słuchaczy, bowiem „Extra Ball” zdobył ostatnio olbrzymią popularność.
Pierwsza płyta „Extra Ballu” zawiera osiem kompozycji Śmietany i Sendeckiego. Każdy z nagranych tematów zwraca uwagę na inne walory zespołu i tworzących go muzyków.
Tytułowe „Narodziny” są bodaj najdoskonalsze pod względem kompozycyjnym. Liryczny ton saksofonu sopranowego „maluje” tu temat, gitara leadera zespołu Śmietany organizuje zaś utwór harmonicznie i rytmicznie. Kompozycja w środkowej części zawiera śliczny cytat śląskiej melodii ludowej, wtopiony integralnie w całość.
„Taniec Maryny” również przypomina, że słuchamy polskiego jazzu. Egzotycznie i swojsko brzmiący kujawiak o metrum 11/8 świadczy, iż nie tylko w folklorze bałkańskim (Ellis!) jazz współczesny znaleźć może inspiracje.
Inaczej w „Bez powrotu”. Tu zespół pokazuje, jak głęboko tkwi w jazzowej tradycji. Klasycznie skonstruowany temat wskazuje, że muzyka Parkera być może i dla współczesnych młodych jazzmanów źródłem artystycznego przeżycia. Zwracam tu uwagę na tenorzystę Olejniczaka, który także w partiach solowych inspiruje partnerów do tworzenia zespołowego.
„Podróż w góry” - najpopularniejszy bodaj temat w dotychczasowym dorobku „Extra Ballu” - po lirycznym wstępie przedstawia zespół w dynamicznym jazz-rocku. Tą właśnie muzyką zyskał „E-B” najwięcej entuzjastów, zwłaszcza wśród wielbicieli „Return to Forever”
„Siódemka” należy również do wcześniejszych osiągnięć grupy (prezentowana była podczas konkursu „Jazz nad Odrą”). Zwraca w niej uwagę „hendersonowskie” brzmienie tenoru a przede wszystkim wirtuozowskie solo a capella elektrycznego fortepianu, zakończone pięknym, lirycznym motywem.
„Szczęśliwy nieszczęśliwiec”, zamknięty klamrą radosnych dźwięków natury - jest znów próbką talentu Sendeckiego, tym razem posługującego się moogiem.
„Blues for Everybody” znów przenosi nas do tradycji. Bez ograniczeń czasowych i aranżacyjnych W. Sendecki (tym razem na klasycznym fortepianie) oraz J, Śmietana dają popis swobodnej, radosnej improwizacji. Nie tylko ze względu na zestaw instrumentów lecz i wirtuozerię muzyków nagranie przywodzi skojarzenie z duetem J. Pass - O. Peterson. Temat „Hengelo Almelo Deventer” kończy płytę - i choć trzeba w nim podkreślić partie solowe J. Śmietany i J. Cichego, to jest to przede wszystkim popis grania zespołowego.
Być może słuchacz znający „Extra Ball” z koncertów zdziwi się tak wielką rozmaitością nagranych tu utworów. Niechże jednak słuchając ich wyłowi z tej pierwszej płyty zespołu, płyty podsumowującej dotychczasowy jego dorobek, cechy osobiste i niepowtarzalne. Przy całej bowiem odmienności nagranych tu jazzowych miniatur - jest to jednolicie i konsekwentnie muzyka „Extra Ballu”.
Jan Poprawa

Extra Ball - Birthday
Polskie Nagrania Muza, SX 1414 / 1976
Polish Jazz vol. 48


Tracklist:
a1. Narodziny / Birthday
a2. Taniec Maryny / Maryna's Dance
a3. Bez powrotu / Without Return
a4. Podróż w góry / A Journey to the Mountains
b1. Siódemka / The Seven
b2. Szczęśliwy nieszczęśliwiec / The Lucky Unlucky Man
b3. Blues for Everybody
b4. Hengelo, Almelo, Deventer

All composed & arranged by Jarosław Śmietana & Władysław Sendecki.

Personnel:
Jarosław Śmietana: guitar, leader
Władysław Sendecki: electric piano, piano, synthesizer
Andrzej Olejniczak: tenor & soprano sax
Jan Cichy: bass guitar
Benedykt Radecki: drums

Recorded in April 1976 at Polskie Nagrania Studio, Warsaw, by Zofia Gajewska & Janina Słotwińska.

Cover design & photos by Marek Karewicz.

Made in Poland
Cena zł 65,-

FLACzki-tracki, photos . . 207.6 MB (3% data repair) ®

niedziela, 10 września 2017

Grand Standard Orchestra 2 [1983]

   

Drogi Odbiorco!
Płyta niniejsza (podobnie jak jej poprzedniczka, vol. I) wymyślona została do poduszki. Jeśli pozwoli Ci spokojniej zasnąć lub umili Ci życie w niezobowiązującej sytuacji to osiągnięty zostanie cel nad którym pracowały dziesiątki muzyków, niewymienionych w opisach.
Ponieważ ich anonimowa rola ma jednak zasadnicze znaczenie, składam im wszystkim podziękowanie, a w szczególności nieocenionym sekcjom rytmicznym, które w drodze zasłużonego wyjątku pozwalam sobie wyliczyć z imienia i nazwiska.
Jan Ptaszyn Wróblewski
Grand Standard Orchestra 2
Poljazz, PSJ-113 / 1983 (?)

Tracklist:
a1. Trochę słodyczy (Jan Ptaszyn Wróblewski)
 . solo - Zbigniew Jaremko: tenor sax
a2. Nem um talvez (Miles Davis)
 . solo - Zbigniew Jaremko: tenor sax
a3. Ptasikonik (Jan Ptaszyn Wróblewski)
 . solo - Władysław Sendecki: el. piano
a4. O najwyższą stawkę (Jan Ptaszyn Wróblewski)
 . solo - Marek Bliziński: guitar
b1. Autumn Nocturne (Josef Myrow)
 . solo - Zbigniew Namysłowski: alto sax
b2. Pod parasolem (Nina Pilichowska)
 . solo - Henryk Miśkiewicz: alto sax
b3. Misiówka (Jan Ptaszyn Wróblewski)
 . solo - Henryk Miśkiewicz: alto sax
b4. Na czworaczkach (Jan Ptaszyn Wróblewski)
 . solo - Jarosław Śmietana: guitar
b5. Koniec pieśni / The Song Is Ended (Irving Berlin)
 . solo - Jarosław Śmietana: guitar

Personnel:
String Orchestra conducted by Jan Ptaszyn Wróblewski
and
piano: Wojciech Karolak (a1, 3, b3), Wojciech Niedziela (b4, 5)
double bass: Zbigniew Wegehaupt: (a1-4, b1), Witold Szczurek (b2, 3), Andrzej Cudzich (b4, 5)
drums: Marek Stach (a1, 2, 4), Czesław Szymański (a3), Andrzej Dąbrowski (b1, 4, 5), Czesław Bartkowski: (b2, 3)

FLACzki-tracki, photos . . 207.6 MB (3% data repair) ®

środa, 30 sierpnia 2017

Michal Urbaniak - Vladislav Sendecki – Recital [1983]

   

Michal Urbaniak - Vladislav Sendecki – Recital
Tonpress, SX-T 98 / 1983
Under licence of Four Leaves Records

Tracklist:

a1. Krakowiak
a2. Folksong Variations (A-F)
b1. Polish Reggae
b2. Back Where We Belongs (Dedication for My Mother)
b3. Polones
b4. The Other Side

Music composed by Michał Urbaniak except #b2 - Władysław Sendecki.

Performers:
Michał Urbaniak: electric violin
Władysław Sendecki: piano

Recorded in November 28-29, 1983 at Glen Studio, Stockholm.
Recorded & mixed by Rune Persson.
Published by Lato Music.
Photography – Bert Mattson.

Made in Poland
Cena zł 650,-


FLACzki-tracki, photos . . 201.1 MB (3% data repair) ®

poniedziałek, 17 lipca 2017

Zbigniew Namysłowski - Follow Namysłowski [1982]

   

Historia powstania tej płyty jest nietypowa: zaczęła się bowiem od... nut. Od dawna uważałem, że powinno się w Polsce systematycznie wydawać utwory naszych jazzmenów, aby nie szły w niepamięć, jak się to już stało z setkami wartościowych, ciekawych kompozycji. Cóż z tego, że jakiś utwór został nagrany np. w radio, skoro „nie chodzi” na antenie, spoczywając w postaci zakurzonej taśmy głęboko w archiwum? Cóż z tego, że kiedyś tam, pięć czy dziesięć lat temu, nagrano go na płytę, skoro tej płyty nie można dostać? A jeśli nawet można to czy są muzycy, którym chce się mozolnie spisywać nutka po nutce z płyty, odtwarzać harmonie i rytmy, po to, by ów utwór włączać do swego repertuaru? Nic też dziwnego, że kompozycji polskich muzyków jazzowych nikt w Polsce nie gra, a cóż dopiero mówić o jakimkolwiek dla nich rynku zagranicą.
Gdy w Polskim Stowarzyszeniu Jazzowym powstała sprzyjająca aura dla tej i innych idei wydawniczych, zacząłem przemyśliwać, jaki muzyk i jakie nuty powinny pójść „na pierwszy ogień”. Ale nie trzeba było się długo zastanawiać - przecież w 1982 r. mija 25 lat od chwili gdy na jazzowej scenie pojawił się Zbigniew Namysłowski - trudno o lepszą kandydaturę! W dodatku ten znany, uznany i tak wybitny muzyk dotąd nie doczekał się żadnego zbioru swych kompozycji.
...Wkrótce potem złożyłem Polskiemu Wydawnictwu Muzycznemu propozycję wydania retrospektywnego wyboru utworów Namysłowskiego, skomponowanych w różnych okresach jego twórczości. Propozycja została przyjęta, umowa z Namysłowskim spisana i podpisana i... wtedy zrodziła się nowa idea: wydajmy jednocześnie analogiczną przekrojową płytę z nagraniami tych właśnie utworów, które znajdą się w zbiorze! Walory takiego mariażu są oczywiste z każdego punktu widzenia: profesjonalisty, który chciałby to grać, ambitnego amatora, który chciałby to lepiej poznać, melomana z poza kręgu jazzowych zainteresowań, który by chciał zorientować się co to właściwie jest, krytyka, który dotąd skazany był głównie na własną intuicję. Oczywiście i nuty, i płytę traktować można jako oddzielne całości i tak też są rozprowadzane - płyta w serii klubowej „Poljazzu”, nuty PWM - w księgarniach, przede wszystkim muzycznych.
Ponieważ przy najlepszych chęciach na płycie mieści się w sumie do 45 minut muzyki, musieliśmy z pośród 6 wybranych nagrań jedno skrócić - mowa o KUYAVIAK GOES FUNKY, który w postaci oryginalnej zajmuje całą stronę płyty o tym samym tytule (SX 1230 z 1973 r., Tu zmieściliśmy tylko 2 pierwsze części kompozycji, a mianowicie „Kuyaviaka” i „Gesówkę”. Część trzecią pt. „Appenzeller's Dance” znajdziecie w postaci zapisu nutowego we wspomnianym zbiorze PWM.
„Kuyaviak” i rozpoczynająca stronę A „Siódmawka” są utworami charakterystycznymi dla folklorystycznego nurtu w muzyce Namysłowskiego, który jak żaden inny polski jazzman potrafił jakby mimochodem lecz świadomie stopić w jedno jazzowy amerykanizm i polską ludowość. Słuchacz płyty i zarazem Czytelnik nut łatwo zauważy nieprzystawalność zapisu nutowego do rzeczywistej interpretacji - dzieje się tak nie tylko z racji swobody, jaką jazz pozostawia wykonawcy-improwizatorowi, lecz także w związku z ulubioną przez Namysłowskiego otwartością formy; kompozytor często traktuje swe utwory jak układankę z klocków, które można w różny sposób ze sobą zestawiać, budując z tego samego materiału różne konstrukcje.
Kolejność poszczególnych części utworu może ulegać zmianie („Pod Dobrą Godziną”), improwizować można na funkcjach tematu, lub jego fragmentu. lecz również na feelingu tematu, przy nawiązującej do niego, lecz innej podstawie harmonicznej i rytmicznej („Siódmawka”). Zauważymy dalsze charakterystyczne dla Namysłowskiego cechy: zmiany tempa w ramach utworu („Quiet Afteinoon”, „Kuyaviak”), niemal obsesyjne przeprowadzanie motywów tematu przez serie modulacji („Kuyaviak”, „Pod Dobrą Godziną”, „Jasmin Flavoured”, „Nice to See You”), łatwą dla ucha melodyjkę skojarzoną z wyrachowanymi harmoniami i wreszcie trudne, nieparzyste metra: (7/4 w „Siódmawce”, 15/8 w „Kuyaviaku”).
O ostatecznym wyborze tych, a nie innych utworów zadecydował kompozytor. Zdajemy sobie sprawę, że tak lapidarny przekrój twórczości nie jest i nie może być pełny. Z żalem zrezygnowaliśmy z wielu kompozycji godnych ponownego utrwalenia na płytach i wydania w nutach jak np. utworów z pamiętnego longplaya „Winobranie''. Dorobek kompozytorski Namysłowskiego obejmuje kilkadziesiąt pozycji i nosimy się z zamiarem wydania następnych zbiorów w przyszłości.
Namysłowski powiedział kiedyś w wywiadzie dla Jazz Forum, że „nie cierpi pisania”. To tylko pozorny paradoks: jako rasowy jazzman naturalnie woli ekscytację płynącą z tworzenia na żywo od mozolnej, pozbawionej ryzyka pracy przy pulpicie. Wie jednak, że owa ekscytacja ogromnie zależy od punktu wyjścia, którym w jego przypadku zawsze jest kompozycja.
Słuchając tej płyty można prześledzić ewolucję Namysłowskiego-improwizatora od 1966 r. aż po rok 1980. Czy się zmienił i jak? Odpowiedź na te pytania pozostawiam Słuchaczom. Ciekawe jest także posłuchać, jak grali z Namysłowskim tak przecież od siebie różni pianiści: Adam Matyszkowicz-Makowicz, Wojciech Karolak, Sławomir Kulpowicz i Włodzimierz „Adzik” Sendecki. Każdy z nich wnosił do zespołów Zbyszka coś od siebie lecz też każdy wiele od niego otrzymał. FOLLOW NAMYSŁOWSKI - PODĄŻAJ ZA NAMYSŁOWSKIM, to dobry przewodnik!
Krystian Brodacki

Zbigniew Namysłowski - Follow Namysłowski
Poljazz, PSJ-100 / 1982 (?)
XLII Płyta Klubu Płytowego PSJ / Nagranie promocyjne - Edycja specjalna


Strona A
1. SIÓDMAWKA
Zbigniew Namysłowski Quartet: Zbigniew Namysłowski – alto sax, leader; Adam Matyszkowicz – piano; Janusz Kozłowski – double bass; Czesław Bartkowski - drums
Nagrane w Warszawie, 14/15 stycznia 1965 r. Płyta „Polskich Nagrań” nr XL i SXL 0305, seria „Polish Jazz” vol. 6.
2. QUIET AFTERNOON
3. KUYAYIAK GOES FUNKY
Zbigniew Namysłowski Quintet: Zbigniew Namysłowski – alto sax, leader; Tomasz Szukalski – soprano sax, tenor sax; Wojciech Karolak – electric piano; Paweł Jarzębski – bass; Czesław Bartkowski - drums
Nagrane w Warszawie w marcu 1975 r. Płyta „Polskich Nagrań” nr SX 1230, seria „Polish Jazz” vol. 46.
Strona B
1. POD DOBRĄ GODZINĄ
2. JASMIN FLAVOURED
Zbigniew Namysłowski - alto sax, leader; Sławomir Kulpowicz – electric piano, piano; Marek Bliziński – guitar; Paweł Jarzębski – bass; Janusz Stefański – drums; Józef Gawrych, Wojciech Kowalewski - percussion
Nagrane w Warszawie, wiosną 1977 r. Płyta „Polskich Nagrań” nr SX 1493.
3. NICE TO SEE YOU
Air Condition: Zbigniew Namysłowski - alto sax, leader; Władysław Sendecki - keyboards; Krzysztof Ścierański – bass guitar; Dariusz Kozakiewicz – guitar; Wojciech Kowalewski – drums; Jerzy Tański - percussion.
Nagrane w Warszawie, w sierpniu 1980 r. Płyta „Polskich Nagrań” pt. „FOLLOW YOUR KITE” nr SX 2303
Wszystkie kompozycje: ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI.

Redakcja płyty: Krystian Brodacki
Projekt graficzny okładki: Andrzej Pągowski
Zdjęcie: Krzysztof J. Cichosz.
Redakcja graficzna i techniczna: Elżbieta Gołyńska
Tłoczenie: PRONIT (Pionki)


FLACzki-tracki, photos . . 235.6 MB (3% data repair) ®

niedziela, 16 lipca 2017

Zbigniew Namysłowski - Air Condition [1981]

   

Zbigniew Namysłowski - Air Condition
Poljazz, PSJ-85 / 1981
Klub Płytowy / Nagranie Promocyjne - Edycja Specjalna

Tracklist:

a1. Speed Limit
a2. Play It to Me
a3. Pretty Dowseress
a4. Ladderman
b1. Dilemma
b2. Convenient Circumstances
b3. We'll Have a Nice Day

All composed and arranged by Zbigniew Namysłowski

Personnel:
Zbigniew Namysłowski: alto & sopranino saxes
Adzik Sendecki: keyboards
Krzysztof Ścierański: bass guitar
Dariusz Kozakiewicz: guitar
Andrzej Mrowiec: drums
Malina: percussion

Recorded by Wiesław Dąbrowski.

Photo - Krzysztof J. Cichosz.
Cover design - Andrzej Pągowski.


FLACzki-tracki, photos . . 201.6 MB (3% data repair) ®

sobota, 15 lipca 2017

Air Condition - Follow Your Kite [1980]

   

Zbigniew Namysłowski: multiinstrumentalista, kompozytor, bandleader, jazzman. Odkrywca. W połowie lat pięćdziesiątych odkrył modern jazz i to, że można go grać na wiolonczeli. Na wstępie sześćdziesiątych odkrył dla siebie - saksofon altowy, dla swego zespołu - proroczą, dziś właściwszą niż wówczas nazwę "Jazz Rockers"; dla jazzu - potężnego alianta, zwanego wtedy rhythm and bluesem, a także Michała Urbaniaka, pierwszego z plejady gwiazd, takich jak Czesław Bartkowski, Adam Makowicz, Włodzimierz Gulgowski czy Tomasz Szukalski, których wyniósł na światowe i europejskie orbity. Następnych znajdziecie na tej płycie.
W roku 1962 po raz pierwszy odkrył Amerykę, z muzyką Johna Coltrane' a i Polskę, z muzyką jej folkloru. W obu odnalazł geniusz tej samej skali, wzorem Szopena i Szymanowskiego odkrywając w rodzimym to, co uniwersalne i swą sztuką nadając mu uniwersalny wymiar.
Z pewnością nie jest to płyta, na którą trzeba namawiać: Mistrz Polski w jazzie gra do tańca na czele najlepszych z młodzieży. Maestro instrumentów wszelkich, pierwszy Kapelmistrz, herold przymierza jazzu, rocka i folkloru. Artysta na twej łasce, Szanowna Publiczności! To ty jesteś bohaterem tej sztuki. To dla ciebie ułożono sambę, walczyk i inne piosenki tak proste, żeby cię nie spłoszyć; tak wyrafinowane, żeby cię urzec; tak trudne, żeby cię zobowiązać.
Dla ciebie zwołano najmłodszych z gladiatorów, dzięki którym płyta ta, co dyszy muzyką jak saksofon i flet, w swych najpiękniejszych, chwilach. odzywa się chórem cięciw gitary, śpiewem klucza klawiszy, ujadaniem pogoni bębnów i basów
Są tu czary niewidzialne: cały ten zgiełk czerni, beżów i błękitów, niebezpieczne kołysanki i Sześciu Wspaniałych, Być może tego nie usłyszysz. Ale i wtedy, przyjacielu, po prostu - goń latawca!
Tomasz Tłuczkiewicz
Air Condition - Follow Your Kite
Polskie Nagrania MUZA, SX 2303 / 1980

Tracklist:

a1. Nice to See You
a2. After Dinner Walk
a3. Seven / Eleven
b1. Follow Your Kite
b2. Waltz for Two
b3. Load Off Mind

All composed & arranged by Zbigniew Namysłowski

Personnel:
Zbigniew Namysłowski: alto & sopranino saxes, flute, leader
Władysław Sendecki: Fender, Mini Moog, clavinet, strings, piano
Dariusz Kozakiewicz: guitars
Krzysztof Ścierański: bass guitar
Wojciech Kowalewski: drums, percussion
Jerzy Tański: percussion

Recorded in August 1980 in Warsaw by Krystyna Urbańska & Maria Olszewska.
Cover design - Marek A. Karewicz.

Cena - zł 130


FLACzki-tracki, photos . . 221.8 MB (3% data repair) ®

piątek, 23 czerwca 2017

Polski Jazz Ensemble [1985]


Polski Jazz Ensemble
Poljazz, PSJ-141 / 1985

Tracklist:

a1. Song for Ewa (Stefański) | 7:51
a2. Spring Ballad (Sendecki) | 7:41
a3. Lonesome Dancer (Suchanek) | 7:16
a4. Bajka (Stefański) | 4:23
b5. Polonez (Żądło) | 5:52
b6. Substitute (Żądło) | 7:32
b7. Rosemary's Baby (Komeda) | 9:28

Personnel:
Leszek Żądło: tenor & soprano sax, flute
Adzik Sendecki: piano
Bronek Suchanek: double bass
Janusz Stefański: drums

Recordeed July 17, 1985, at Loft Studio in München.
Cover design - Ewa Kuncewicz.


FLACzki-tracki, photos . . 311.8 MB (3% data repair) ®

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Sun Ship - Aquarium Live no.5 [1978]

   


Nasz jazzowy świat ma ostatnimi czasy tendencję do kurczenia się - już to dlatego, że wielu uznanych muzyków występuje na gościnnych tournees za granicą, już to z tej przyczyny, że wielu rezygnuje z wykonawstwa i przestaje czynnie uczestniczyć w ruchu jazzowym.
Z tym większym zainteresowaniem jazzfan śledzi to, co rodzi się nowego na jazzowej scenie, jak radzą sobie i co grają nowopowstałe młode grupy. Bo przecież właśnie ci młodzi muzycy tworzą wizję przyszłości polskiego jazzu.
Toteż, kiedy roznosi się wieść, że w warszawskim klubie „Akwarium” gra SUN SHIP, trzeba biec i posłuchać! A co słychać?
Z estrady płynie muzyka żywiołowa, świeża i młodzieńcza, choć jakże już dojrzała pomimo młodego wieku muzyków. Nowoczesny jazz, bez tak typowej do niedawna wśród młodych grup minoderii, przejrzysty - bez również typowej skłonności do tzw. „integracji brzmienia”, która oznacza praktycznie czynienie wielkiego - choć „zintegrowanego” - hałasu. Jest to jazz nowoczesny, chociaż klasycznie znajomy i bliski. To nie są owe, jakże charakterystyczne dawniej dla jazzowej młodzieży próby grania trochę na oślep, a trochę z modą. To są prawdziwi jazzmeni, którzy zgłębili dokładnie tajniki jazzu nowoczesnego i co ciekawsze powrócili „do źródeł”, a w tym wypadku cofanie się w chronologii oznacza postęp w sztuce - jazzowej. I choć wielu muzyków, polskich muzyków, odżegnuje się od jakichkolwiek wpływów, Sun Ship przyznaje się do swych inspiracji zarówno muzyką jak i deklaracjami programowymi. Tu warto zastrzec, że wszyscy są gruntownie wykształceni, co pozwala im na większą i bardziej twórczą selektywność w materiale muzycznym. Ich penetracja w tajniki jazzu sięga dalej niż tylko „podbieranie” wzorów Coltrane'a, Davisa, Silvera, Jarretta czy Corei: wchłonęli to, co było im potrzebne dla stworzenia własnej muzyki - choć zapewne wielu słuchaczy dostrzeże pewne asocjacje stylistyczne. Czasem nadmiar erudycji przeszkadza w graniu „własnej” muzyki. W tym wypadku znajomość jazzowej literatury i własne spojrzenie na sprawy sztuki jazzu, ba - muzyki w ogóle - dało efekt znakomity.
Bezsensownym byłoby opisywanie muzyki, jaką gra Sun Ship, skoro akurat mamy w ręku tę oto płytę i za chwilę położymy ją na talerzu gramofonu, by przekonać się o jej wartości samemu. A przy tym doznać przeżyć dostępnych tylko jazzfanowi.
Ale warto wspomnieć jak zbudowany został ten SŁONECZNY S'I'ATEK i jaki kurs żeglugi obrał.
Ci, którzy są zorientowani w wydarzeniach jazzowych w Polsce, wiedzą doskonale, że Sun Ship powstał przez „pączkowanie”, tzn, przez oderwanie się od znanej i uznanej grupy Extra Ball, która widzieliśmy na „Jazzie nad Odrą”, na Jazz Jamboree, i która nagrała płytę. (Nawiasem mówiąc, duchowy przywódca Sun Ship, pianista Władysław Sendecki był również współtwórca Extra Ballu).
On to właśnie, wraz z saksofonistą Andrzejem Olejniczakiem, na początku 1978 roku dokonali swoistej secesji, bowiem zdecydowali, że dotychczasowe granie nie daje im wystarczającej satysfakcji. Dołączyli do nich dwaj inni muzycy: perkusista Marek Stach oraz basista Witold Szczurek. Jak mówi „Adzik” Sendecki, chcieli odejść od grania rockowych rytmów, oo terroru formy, żelaznej i jakby wymuszonej dyscypliny grania jazz-rockowego. Szczegółowość i skrupulatność muzyki niemal dokładnie aranżowanej przestała ich interesować. Im chciało się czegoś innego: jazzu swobodnego, nieskrępowanego. Nie żeby mieli od razu rezygnować z rockowych, „ósmawkowych” rytmów, ale by mieć więcej miejsca w przestrzeni muzycznej, by swobodniej w niej oddychać.
I tak się stało. Sun Ship gra lekko, swobodnie choć przecież też nie bez organizacji formy; wciąż jednak pozostaje dużo miejsca dla muzyków do „wygrania się”.
To, w moim przekonaniu jest piękne: kiedy ci, na których dziś wzorują się młodzi, odeszli od tego, co stworzyli, i gonią za modą typu „fanky” - właśnie młodzi grają tę muzykę najpiękniejszą i najzdrowszą bo nasyconą tyleż intelektualizmem co emocją, błyskotliwą, głęboką, porażającą słuchacza ekspresją. To nie panegiryk - to tylko refleksja optymisty; młodzi mogą wiele. I wciąż idą do przodu. Nie zamykają w ciasnej skorupie, jeno szukają wciąż (bez wzorów!) coraz to lepszej i nowej muzyki. Jak powiedział Jan Ptaszyn Wróblewski - Sun Ship jest bodaj pierwszym z młodych zespołów, jaki zdołał przełamać kryzys tego, co popularnie nazywa się smażeniem we własnym sosie, czyli przeskoczył barierę tak szkodliwej w sztuce „splendid isolation”. Oto w lipcu miejsce Andrzeja Olejniczaka zajął znany muzyk, Zbigniew Jaremko.
Ta zmiana przyniosła wiele nowego. Nastąpiło zderzenie dużego doświadczenia z młodzieńczą żywiołowością, głodem poznania. Musieli się nawzajem uczyć od siebie - a nauka ta, jak wykaże niniejsza płyta, dała rezultaty znakomite.
I chociaż. w klubie Akwarium, gdzie dokonano tych nagrań. Sun Ship grał znacznie bogatszy program, wybór utworów prezentowanych na płycie może być . uznany za reprezentatywny. Głównie dlatego, że są. to wyłącznie kompozycje własne, bowiem zespół chciał po prostu dać słuchaczowi płyty wyobrażenie, dokąd prowadzą drogi grupy. Bo chociaż Sun Ship gra także obce utwory, ambicją zespołu jest stworzenie „własnej klasyki”, a więc, rzec można, przejście na własny język.
Na prezentowanej płycie znajdziemy tedy pięć utworów, z których dwa uważa zespół za „centralne” - JARMARK Zbigniewa Jaremki oraz ZŁODZIEJKĘ Sendeckiego i Olejniczaka. Dlaczego centralne? Dlatego, że mają najbardziej rozbudowaną formę, są najbardziej skomplikowane architektonicznie. JARMARK to kompozycja z żartobliwym, przewrotnym wręcz tematem, zamknięta w repryzowej formie łukowej, pozwalająca jednak muzykom na „pogranie sobie” w solówkach ad libitum. ZŁODZIEJKA jest również utworem o rozwiniętej formie. Ponadto mamy tu walczyk DOSIA DOSIA grany w trio (bez saksofonu) i skomponowany, jak sądzę, przez Sendeckiego dla żony Doroty, i mający tylko jedno solo - pianisty. Całość utrzymana w koncepcji harmonii evansowskiej. Z kolei TINO to - proszę zwrócić uwagę - ballada w metrum 4/4 + 5/4 (broń Boże nie 9/4!!!). Tu największą rolę odgrywa brzmienie, barwa - po prostu dźwięk. Temat na kontrabasie arco gra kompozytor Witold Szczurek, on jest też jedynym solistą.
Płyty zresztą właściwie nie należy rekomendować, uważam bowiem, że kwartet Sun Ship jest jednym z najlepszych zespołów, jakie mogliśmy ujrzeć i usłyszeć w Akwarium.
A zresztą - proszę posłuchać płyty. Jeśli komentarz ten. nie będzie bliski odczuciem słuchacza - tym gorzej dla komentarza... i autora.
Kazimierz Czyż

Sun Ship - Aquarium Live no.5
Poljazz, Z-SX0686 / 1978
XXVII płyta Klubu Płytowego PSJ / Biały Kruk Czarnego Krążka

Tracklist:

a1. Jarmark (Zbigniew Jaremko)
a2. Dosia, Dosia (Władysław Sendecki)
b3. Tino (Witold Szczurek)
b4. Złodziejka (Andrzej Olejniczak)
b5. Radkowi (Andrzej Olejniczak)

Personnel:
Zbigniew Jaremko: tenor & soprano saxes
Władysław Sendecki: keyboards
Witold Szczurek: double bass
Marek Stach: drums

Recorded live August 18-20, 1978 at the Jazz Club "Akwarium" by Andrzej Lipiński & Leszek Wójcik.
Photo & cover design - Piotr Kłosek.


FLACzki-tracki, photos . . 224.2 MB (3% data repair) ®